opis techniczny brudnopis, nie ma wolności bez odpowiedzialności
Kategorie: Wszystkie | Polityka
RSS

Polityka

czwartek, 27 lipca 2017

w Świnoujściu.

Kiedyś, przed kilkunasty laty byłem kilka dni nad polskim morzem. Dłużej nie wytrzymaliśmy roli dawcy krwi dla komarów.

Przez kilkadziesiąt lat żeglowałem po Jeziorze Bodeńskim i tylko raz dopadły mnie komary w jednym z portów austriackich, ale już kilka miesięcy później plaga zniknęła. Dlatego sprawa zainteresowała mnie z powodów prywatnych. Bodensee ist właściwie częścią Renu.

Już Goethe skarżył się na reńskie komary... Na początku XIX wieku Ren (Rhein) został uregulowany, skanalizowany, albo z niemiecka wyprostowany (Begradigung). W ten sposób powstały ślepe odnogi, albo jeziorka ze stojącą wodą. Idealne miejsce do rozwoju komarów.

Pomiędzy Sasbach i Bingen mieszka około 3 mln ludzi. Zrozumiałe, że nie lubią komarów, więc je zwalczają skutecznie. Koszt wynosi około 1,5 euro na mieszkańca i spokój. Dzisiaj stosuje się metody biologiczne zgodne z nowoczesną ekologią.

Dlatego bardzo zdziwił mnie artykuł w Gazecie Wyborczej o tragedii w Świnoujściu. Zwołano na naradę w Ratuszu różnych naukowych fachowców i... nic. Doszli do wniosku, że nie da się nic zrobić i potrafią to  naukowo udowodnić. Brawo!

Sprawa jest mimo wszystko poważna. Komary roznoszą groźne choroby. Dzięki ociepleniu klimatu pojawiają się w Europie groźne gatunki z innych stref klimatycznych. Nie chodzi tylko o wygodę turystów... Choroby przynoszone przez różne komary są na ogół bardzo groźne, więc chodzi o ochronę zdrowia ludności w ogóle.

Kiedyś zwalczano komary przy pomocy oleju i dymu. Może, więc wrócić do tradycji z poprzednich wieków, jak to się dzieje w wielu innych dziedzinach w Polsce?

Aktualnie do zwalczania komarów używana jest broń biologiczna B.t.i. Bakteria Bacillus thuringiensis israelensis zostaje ukryta w kostkach lodu, które zrzucane są z helikoptera, albo roznoszone przez wolontariuszy, tam gdzie atak z powietrza jest niemożliwy. Bakteria jest nieszkodliwa dla innych przedstawicieli fauny. Niszczy przewód pokarmowy  larw komarzych. W ten sposób udaje się ograniczyć populacje o 95%. Pozostałe 5% zostawia się świadomie przy życiu ze względów ekologicznych.

Polecam zainteresowanym burmistrzom www.kabsev.de należącą do  Komunalnego związku Zwalczania Komarów (Kommunale Aktiongeneonschaft zur Bekämpfung des Schnakenplage e.V.) Całe aż 20 kg na hektar lasu są potrzebne. Producentem jest Icybag Mosquitocontrol GmbH w Speyer.

Być może zastosowanie w Polsce israelskiej bakterii z niemieckiej produkcji jest wywoływaniem awantury z lasu, a burmistrz ryzykuje poważne dochodzenie prawdziwych organów w sprawie zdrady narodowej...





20:48, danekstraszynski , Polityka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 lipca 2017

Gdzie w Niemczech powstaje przyszłość? Takim, niezłym i wymiernym, wskaźnikiem jest ilość patentów na 100 000 pracujących i płacących ubezpieczenia socjalne.

Okazuje się, że na całej kuli ziemskiej niewiele jest ośrodków przodujących i wszystkie znajdują się w krajach demokracji liberalnych, gdzie obowiązuje trójpodział władzy, a sędziowie zobowiązani są tylko prawem, własnym doświadczeniem zawodowym... zupełnie niezależni od jakichś społecznych interesów, i partyjnych, politycznych nakazów...

W Niemczech wyraźnie na czele znajduje się aglomeracja stuttgarcka obejmująca obok stolicy landu, Esslingen, Böblingen, Göppingen, Ludwigsburg, Reutlingen, Tübingen. W roku 2014 uzyskano tam 577 patentów na 100 tysięcy pracowników. Na drugim miejscu znalazł się region wokół Ingolstadt osiągając 486 patentów. Ustawia to te dwa regiony na poziomie kalifornijskiej Silicon Valley. Liczba przeciętna dla całych Niemiec wynosi 125. Natomiast w Bremen albo Mecklemburg-Vorpommern udało się w 2014 roku zdobyć całe 25 patentów na 100 tysięcy pracowników.

Dla porównania w województwie mazowieckim liczba ta wyniosła w roku 11,2, czyli 50 raz mniej od Stuttgartu.Natomiast na Warmii i Mazurach całe 2,9, czyli blisko 200 razy mniej. To jest punkt wyjścia i ważny powód niższych zarobków w Polsce. Zdarza się, że w Stuttgarcie robotnicy koncernów otrzymują wyższą 14 pensję, niż przeciętne roczne zarobki w Polsce.

Istnieje związek pomiędzy wysokością wydatków na innowacje i ilością patentów. tam, gdzie więcej pieniędzy przeznacza się na innowacje, tam powstaje więcej pomysłów godnych opatentowania.

Nie przypuszczam jednak, że powodem patentów są większe pieniądze. Wydaje mnie się, że ścieżka przyczynowo skutkowa wygląda następująco. Najpierw trzeba rozpoznać i przyciągnąć do siebie najzdolniejszych, najbardziej kreatywnych, stworzyć im odpowiednie warunki do nauki, pracy i zabawy, a pieniądze przychodzą same.

Zaczyna się cała zabawa od wytypowanie kreatywnych. Niestety, nie jest możliwe, żeby dokonał tego posłuszny jedynej partii menager albo inny urzędnik. To tak jakbyśmy żądali od daltonisty, żeby nam powiedział jakie kolory widzi. Najprostsza i najskuteczniejsza jest metoda żydowska. Kiedy rabin podejrzewa talent u dziecka ze swojej parafii, wysyła je na spotkanie z wirtuozem, który akurat ma koncert w sąsiednim mieście... Ten system stosuje się dzisiaj powszechnie na Zachodzie.

Kiedy mój znajomy po skończeniu wyższej szkoły plastycznej podjął pierwszą pracę w Renault, już po kilku miesiącach biesiadował w najdroższych paryskich restauracjach z największymi designerami świata. Nazwiska, że głowa boli z wrażenia, wyraziły się dobrze o jego zdolnościach... W krótkim czasie powierzono mu karoserię nowego samochodu. Kiedy ostatni raz spotkaliśmy się przy jakiejś rodzinnej imprezie, żalił się, że będzie musiał zostać  głównym projektantem u Audi, ale stara się to jak najbardziej opóźnić... za dużo pracy administracyjnej, a on lubi przede wszystkim projektować, więc udaje, że jest zbyt młody na to stanowisko. Prolog i sportowe A8 to są jego dzieła. Dzisiaj pracuje samodzielnie nad samochodami, które pojawią się za kilkanaście lat.

Z całą pewnością, gdyby pojawił się przed komisją Morawieckiego wybierającą samochód elektryczny został by ze śmiechem odrzucony, a może nawet ze złością, bo przecież człowiek wolny i fachowy, nie da sobie wmówić, że rysunkowy konkurs dla przedszkolaków ma być początkiem czyjejś potęgi elektro motoryzacyjnej.

Koncerny muszą wydać na projekt nowego modelu około jednego miliarda euro, chociaż mają doświadczenie i fachowców zorganizowanych w sensownych strukturach. Natomiast jeden z najbogatszych i najbardziej pomysłowych miliarderów z Silicon Valley Elon Musk, twórca i producent elektrycznej Tesli, właśnie nie daje sobie rady z uruchomieniem masowej produkcji. Morawiecki i prezes nie mają z tym najmniejszych problemów i wątpliwości. Ogłaszają swoim wielbicielom po prostu wielki plan. Czy można uznać kogoś, kto w to wierzy, inteligentnym?

Pomysł, żeby mądry podporządkował się głupiemu i na zamówienie głupiego produkował wynalazki nie ma najmniejszych szans. Póki co, Polska rozwija się w kierunku... Na końcu, z braku rodziny i znajomych, szefem instytutu badawczego zostanie kot prezesa.

Ilość kapitału na realizację dobrych pomysłów jest na świecie prawie nieograniczona. Niestety gra toczy się wśród ludzi inteligentnych, utalentowanych i genialnych i... nieposłusznych wobec durni. 

Institut der deutschen Wirtschaft Köln przeanalizował też sens przedsięwzięć tzw. start up. Chodzi o innowacyjne firmy, finansowane w znacznym stopniu przez państwo niemieckie, landy albo miasta, czyli według urzędniczych kryteriów. Otóż, największym sukcesem jest wydanie funduszy przeznaczonych na innowacje. Natomiast innowacji specjalnie nie widać.

Miasto, gdzie spędziłem większą połowę swojego życia ufundowało budynek dla genialnych przedsiębiorców. Znajdował się na mojej spacerowej drodze. Najpierw odbyło się wielkie otwarcie z ważnymi przedstawicielami i mediami i w ogóle było bardzo fajnie i optymistycznie. I ja tam byłem, wino i miód piłem. Dzisiaj znajdują się tam: zwyczajna kancelaria adwokacka, zwyczajna pracownia architektoniczna. Z super "innowacyjnego" laboratorium "bio science" pozostały zwyczajne analizy dla okolicznych gabinetów lekarskich. Wyszło jak wyszło, chociaż dotyczy to regionu Stuttgart, który po za tym gra w czołówce światowej i tamtejsi urzędnicy mają znacznie więcej rozumu i gotówki dla innowacji, niż gdzie indziej.   

Diagnoza Morawieckiego, kiedy mówi, że Polsce brakuje innowacji jest jak najbardziej słuszna, chociaż mało odkrywcza. Znakomita większość polityków na kuli ziemskiej ubolewa nad swoimi zbyt nieinnowacyjnymi gospodarkami. Mam pomysł, żeby urządzić miesięcznicę smoleńską na ulicy królewskiej w Stuttgarcie. Szef telewizji narodowej mógłby przygotować imprezę propagandowo. Kilka parafialnych autobusów można byłoby skierować po drodze do Rzymu przez szwabską stolicę, żeby prezes nie czuł się samotnie.

Byłaby możliwość bezpośrednio przekonać jedno z najbardziej odkrywczych społeczeństw do bomby termobarycznej... i innych odkryć naukowych jedynej słusznej partii, która ma zawsze rację. Zgodnie z hipotezą leżącą u podstaw ideologii pisowskiej  uświadomieni przez prezesa nieświadomi Niemcy natychmiast zażądają od swoich polityków przystąpienie do pisowskiego planu gospodarczego. Z entuzjazmem pozbawią sędziów immunitetu, który będzie dotyczył jeszcze tylko członków partii i ich rodzin..., a innowacje w Stuttgarcie wzrosną do nieskończoności. 

Oczywiście, tysiące znakomitych polskich inżynierów, techników i facharbeiter, którzy przeważnie dopiero w Niemczech dowiedzieli się, jacy są dobrzy, porzucą natychmiast kraj, który ich zniewolił, zmusił do kupna mercedesa i domu pod miastem na wrażej ziemi. Wiadomo, że taką markę uwielbiał sam Adolf H. ... Pojawią się na Nowogrodzkiej w Warszawie, żeby z entuzjazmem przyłączyć się do realizacji planu Morawieckiego i innych marzeń właściciela kota. 

Sytuacja Polaków w Polsce jest tak absurdalna, że brakuje słów...  Niestety tylko nieskuteczna wyborczo grupa zdaje sobie z tego doskonale sprawę. Inteligentni patrioci, zorientowani w świecie polscy Europejczycy, powszechnie za granicą szanowani i podziwiani. Jednak wobec swojskiej głupocie i prymitywnemu cwaniactwu okazują się bezsilni. Czeka ich kolejna Wielka Emigracja?

22:22, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 20 lipca 2017

Najpierw przykład z Afryki. Państwo Mozambik, piórem swojego przedstawiciela, udzieliło gwarancję kredytową na 2 mld dolarów USA. Kilkaset milionów dorzuciła UE. Banki przelały pieniądze na konto obywatela francuskiego, pochodzącego z Libanu, który zobowiązał się do budowy oceanicznych statków rybackich. Nowoczesne jednostki, odpowiednio wyposażone miały zostać wybudowane w stoczniach francuskich, należących zresztą częściowo do tego faceta. W celu zapewnienia pracy dla swoich stoczniowców Francuzi dorzucili się kwotą kilkudziesięciu milionów.

W praktyce jednak gość ma "przypadkowo" stocznie w Rumuni, gdzie wybudował jednostki za jedną trzecią ceny. I rzeczywiście w porcie afrykańskim stoją przycumowane 18 statków, które od kilku lat zwyczajnie rdzewieją i nie złowiły dotychczas ani jednej ryby. Natomiast społeczeństwo Mozambiku spłaca dług, który stanowi około jedną piątą dochodu narodowego brutto. 

Bez wnikania w szczegóły techniczne, czyli jakość i kompletność wyposażenia , w szczegóły organizacyjne jak szkolenie załóg i inne usługi. W każdym bądź razie  biznesmen utworzył w celach organizacyjnych szereg firm, które są sfinansowane przez Rząd Mozambiku, a zyski płyną do kieszeni inicjatora afery, chociaż nie prowadzą jakiejkolwiek sensownej działalności dla Mozambiku.

W rezultacie ta jedna transakcja przynosi rodzinie biznesmena miliardy dolarów i zmniejsza znacznie przeciętne dochody każdego Mozambijczyka. O skali problemu mówi najlepiej wysokość rocznego dochodu narodowego kraju wynoszący 11 miliardów dolarów USA. 

O potędze takich układów może świadczyć fakt, że niektóre stocznie niemieckie należą do tego pana. Ostatnio starają się o wielomiliardowy kontrakt na budowę kilku korwet dla Bundesmarine. 

Dzisiaj, żeby okraść jakiś naród, albo zmusić go do niewolniczej pracy nie potrzeba wojska i rozlewu krwi. Wystarczy umieć zatrudnić  odpowiednich prawników, socjologów itp. i utrzymywać w zapasie kilku rzezimieszków z granatem w kieszeni. Wojny między państwami stały się przeżytkiem.

Wystarczą argumenty w stosunku do tzw. przedstawicieli politycznych i decydentów w kolejności, "Zrobisz, co chcemy to utrzymasz się na stanowisku. Nasi fachowcy tak to skonstruują, że wyjdziesz na bohatera." "Oczywiście wszystkie Twoje koszty pokryjemy." "Powiedz, ile chcesz". "Jeżeli nie zgodzisz się na nasze warunki, to nie odpowiadamy za los Twoich dzieci."

Niestety, tylko niektóre społeczeństwa na świecie stworzyły państwa, które są w stanie mniej lub więcej przeciwstawiać się międzynarodowej mafii nowoczesnej. Za każdym razem  podstawą jest przejrzystość podejmowania decyzji, wolność osobista obywateli do kształtowania swojego życia, wolne media, realny trójpodział władzy...

Niestety, po upadku Układu Warszawskiego i zakończeniu Zimnej Wojny, uznano szlachetnie, że te wszystkie służby tajne i bomby atomowe nie będą już potrzebne. Make love not war. Niestety chłopcy musieli z czegoś żyć. Okazało się, że umiejętności agentów radzieckich służb, połączone z mafijnymi zachodnimi strukturami okazały się bardzo skuteczne. Pieniądze płyną jak rzeka. Oczywiście, za tym nie stoi jakaś centralnie zorganizowana grupa z jednym szefem. To są luźne grupy, które działają międzynarodowo na pograniczu legalności i przestępstwa. Celem jest zarabianie pieniędzy jak najmniejszym wysiłkiem.

Można przypuszczać, że Polska powróciła do obszaru polowań mafii rosyjskiej, która zresztą współpracuje znakomicie z mafią amerykańską. 

Sytuacją idealną jest podczepienie się pod pieniądze podatników. Chodzi o to, żeby uzyskać taki wpływ na demokratycznie wybrane władze, żeby podejmowały decyzje o wydawaniu pieniędzy zgodnie z naszymi planami. Dla dużych mafiosów znakomicie nadają się wielkie państwowe budowy, infrastruktura, mosty, drogi, koleje, lotniska, wielkie elektrownie, kanały i rzeki... Idealne są budowy z dużą ilością robót ziemnych, ponieważ pozwalają na kradzież dowolnych sum, bez konieczności zatrudniania drogich specjalistów z górnej półki.

W trakcie ostatniego kryzysu bankowego wymyślono pojęcie o bankach systemowych, które nie mogą zbankrutować i zasługują na pomoc państwa. To jest wielki geszeft. Najpierw wyprowadzamy żywą gotówkę pod pozorem kredytów. Następnie podatnicy "zwracają" złodziejom już raz ukradzione. Nie jest to problem tylko polski.

W Polsce wyeksploatowano w ten sposób SKOKI. Straty zostały pokryte przez inne banki zmuszone przez państwowe regulacje. Trzeba przyznać, że pieniądze nie zostały zmarnowane. Zainwestowano w przygotowanie polskiego państwa na wielki skok. Trwa nacjonalizacja banków, co w praktyce oznacza, że pieniądze obywateli trafiają pod opiekę gangsterów, którym się kasa Skokowa właśnie kończy. Trzeba być naiwnym, żeby sądzić, że nie zostaną ukradzione. Ale zaczęto od inwestycji we własne przestępcze media, których zadaniem jest wytłumaczenie swojemu narodowi w jakim pięknym świecie mu się żyje. Udało się do tego zaangażować kler katolicki, który ma dwa tysiące lat doświadczeń w tej dziedzinie.

Knajpiarz bankrutuje, kiedy nagle znikają klienci. Producent czegokolwiek bankrutuje, kiedy dochody przestają pokrywać koszty, ponieważ na  przykład kupił za drogie maszyny, albo konkurencja potrafi taniej... Natomiast w banku znajdują się żywe pieniądze klientów, w ilościach wielokrotnie przekraczających kapitał własny banku. Na bank można napaść. Do sejfów bankowych można się włamać. Jednak są to żałosne próby realizacji marzeń o bogactwie. Najwyższą formą jest jednak przejęcie kierownictwa banku, wtedy można udzielać dowolnych kredytów z dowolnym zabezpieczeniem swoim... przyjaciołom.

Kolejnym etapem jest demoralizacja, korupcja  i podporządkowanie sobie organów ścigania i wymierzania sprawiedliwości, co przyczyni się do bezkarności dla swoich przestępców. Owszem będziemy łapać złodziei, ale... z wrogiej nam bandy. Oczywiście, pieniądze w bankach narodowych  skończą się. Majątek narodowych przedsiębiorstw przestanie przynosić zyski. Wtedy dla podtrzymania wygodnego życia koniecznym okaże się przejmowanie prywatnych firm, co już w dzisiejszej sytuacji prawnej nie stanowi żadnego problemu. Ale i to źródło szybko wyschnie. Wtedy pozostanie tylko zniewolenie do pracy za nic Polaków gorszego sortu, a sort pierwszy będzie musiał znacznie zmniejszyć się liczebnie.

Można przypuszczać, że Polska tradycyjnie powróciła do obszaru polowań mafii rosyjskiej, która współpracuje znakomicie z mafią amerykańską. Oczywiście, ani Rosjanie, ani rosyjskie państwo nie są wrogami Polski. Polska i Rosja stały się łupem mafii międzynarodowej, która niezwykle produktywnie łączy wiedzę i doświadczenie rosyjskich służb specjalnych z biznesowym umiejętnościami zachodnich przestępców gospodarczych.

Nawiasem mówiąc, wywiady, szczególnie już carski, a później radziecki, do brudnej  roboty wykorzystują chętnie ludzi mniej rozgarniętych albo wręcz szalonych w zależności od rodzaju zadań. Pozostałym z pierwszego sortu dobrze płacą, albo jeszcze lepiej obiecują...

W prawdziwych rozważeniach o świecie należy koniecznie uwzględniać wszystkie siły i pragnienia, które mają wpływ na nasz los: Demokratyczne liberalne państwa, które reprezentują jako jedyne interes obywateli. Koncerny, które  bronią zysków akcjonariuszy i trochę swoich pracowników. Mniejsi przedsiębiorcy, którzy dbają o swoje rodziny i trochę o swoich pracowników. Związki religijne, które starają się zapewnić swojemu personelowi odpowiedni poziom życia i bezkarności. W erze globalizacji pojawiły się dobrze zorganizowane i zintegrowane we współczesnym biznesie globalne grupy przestępcze, którym chodzi zwyczajnie tylko o szmal i bezkarność.

Niestety okazuje się, że globalni przestępcy, realizując chęć życia na cudzy koszt, potrafią demokratyczne obywatelskie państwo zamienić w wydmuszkę, a nawet wpłynąć na wybory najpotężniejszego przedstawiciela społeczeństw obywatelskich, jakim był Prezydent USA. Oczywiście można mieć nadzieję, że globalny pasożyt zachowa się w stosunku do żywicieli jak mrówki, które hodują mszyce i przenoszą je na świeży listek, jak to ma miejsce w moim ogrodzie. Po za tym Polska nie jest wyjątkiem. 

Zakończyłem optymistycznie?



  

17:57, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 10 lipca 2017

Wielkie sprzątanie

Tysiące mieszkańców Hamburga wyszło na ulicę. W ręku miotły i zmiotki. Do wiaderek zbierane jest rękami szkło z bojowych butelek. Burmistrz miasta Olaf Scholz obiecał pokrycie strat materialnych, jakie ponieśli właściciele sklepów i mieszkańcy. Oczywiście jak zwykle. pieniądze będą pochodzić z naszych podatków, więc prawdopodobnie nie będzie łatwo. Póki co, właściciele spalonych pojazdów otrzymali w prezencie bilety miesięczne na miejską komunikację...

Policja...

i tutaj zaczynają się przysłowiowe schody, ...stwierdziła, że w Hamburgu pojawiły się wszystkie niemieckie siły policyjne, jakimi dysponują kraje federalne łącznie. Na dzień dzisiejszy jesteśmy w stanie w jednym miejscu zorganizować około 20 tysięcy funkcjonariuszy fachowców od ochrony demonstracji. A co będzie, kiedy w innym miejscu...

W związku z tym ustalono kolejność. Najpierw należy chronić uczestników G20. Na drugim planie jest obrona dróg dojazdowych, hoteli i miejsca konferencji. W każdym razie ochrona mienia mieszkańców miasta znalazła sią na szarym końcu. Podobno w planach chuliganów było wyłączenie prądu w dzielnicach miasta, paraliż lotniska, utrudnienia w ruchu statków w porcie, zakłócenia komunikacji miejskiej...

Uczestnicy G20 zostali ochronieni. Dzięki ciągłym zmianom tras transportowych dla vipów ,udało się... Z wyjątkiem Iwanki Trump, której tłum przez kilka godzin uniemożliwiał opuszczenie willi gościnnej burmistrza.  

Taktyka policji była od samego początku pod hasłem zero tolerancji, czyli natychmiastowa ostra reakcja na łamanie prawa. Na przykład camping gwałtownych demonstrantów w niedozwolonym miejscu został przez policję rozwiązany przy użyciu siły. Sędzia rozpatrując skargę zezwolił jednak na trzysta dwuosobowych namiotów. Kiedy na czele kilkunastotysięcznej demonstracji miejsce zajęli na czarno ubrani i zamaskowani rozrabiacze. Policja zatrzymała pochód żądając zgodnie z prawem odsłonięcia twarz. Tak zwany czarny blok, czyli grupa demonstrantów skłonna do rozróby liczyła wtedy ponad tysiąc osób. Niektórzy odsłonili twarze, niektórzy przebrali się w cywilne kolorowe ciuchy ukrywając się w pokojowym proteście. Znaczna część jednak nie zareagowała. Po półgodzinie czekania policjanci zaatakowali rozpraszając grupę i oddzielając ją od reszty pochodu.

Już zaczyna się fachowa dyskusja, że może lepiej jest, kiedy policja trzyma się z daleka i nic nie robi, żeby nie denerwować chuliganów. Ale chodzi tutaj o taktykę organów porządkowych, czyli o decyzje i odpowiedzialność dowódców i polityków.

Natomiast policjanci byli trzy dni na nogach. Niektórym udawało się kilka godzin przespać. Z braku miejsc noclegowych spali czasami na posadzce w jakimś przypadkowym budynku i cieszą się w dalszym ciągu powszechną sympatią tzw. normalnych ludzi.

Trzeba odnotować, że w imprezie brali też udział policjanci z innych krajów na przykład Danii i Włoch.

Sprawcy

W mediach winą obarcza się czarny blok (Schwarzer Block). Nie jest to jednak jakakolwiek organizacja. W ten sposób określa się taktykę chuliganów przejęcia dla swoich potrzeb pokojowej demonstracji. "Nasza" grupa przyłącza się do pochodu i stara się zająć miejsca w czołówce demonstracji. Przy czym "nasi" ubrani bywają na czarną i zakrywają twarze przed kamerami. Do metody należy posiadanie w plecaku cywilnych ciuchów. W razie potrzeby można się szybką przebrać w cywila.

Trzeba przyznać, że metoda jest skuteczna. Ukrywanie twarzy i przebieranie się znacznie utrudnia policyjne ściganie i sądowne karanie. Prawdopodobnie przed sądem stanie najwyżej 100-200 sztuk, a skazanych będzie kilkadziesiąt osób, przeważnie wyrokami z zawieszeniem. Pozostali podpalacze i rabusie w ilości 1500-1800 osób mogą spokojnie przygotowywać się do kolejnej rozróby. Okazji nie zabraknie.

Taktyka małych grup znalazła w Hamburgu zastosowanie. W trakcie policyjnej interwencji czarny blok rozpada się na mniejsze grupki, które często przebrane w cywili rozpraszają się w sposób przemyślany do innych miejsc. W ten sposób policja musi rozproszyć swoje siły, ale też ma trudności w określeniu potrzebnych siły, ponieważ liczebność grup zmienia się bardzo dynamicznie, więc są miejsca, gdzie policjantów jest zbyt dużo i takie, gdzie siły porządkowe nie docierają.

Inny trikiem są ataki zza pleców. W pierwszym rzędzie stoi typ albo dziewczyna z odsłoniętą twarzą, machając szeroko rękami pokazuje, że w dłoniach nie ma broni, przykuwa wzrok policjantów i kamerzystów. Z za jej pleców wyskakuje zamaskowany typ, rzuca w biegu butelką z benzyną w kierunku policji i od razu zawraca, ukrywając się w tłumie. 

Taktyki czarnego bloku, małych grup itd.  są światopoglądowo obojętne, stosuje je skrajna lewica i skrajna prawica jednakowo, uczą się od siebie nawzajem.

Rote Flora jest budynkiem teatralno-kinowym, który powstał w drugiej połowie XIX wieku. Bywał prywatny i należał do miasta. W roku 1989 nie używany budynek został zajęty przez niezależne lewicowe grupy i ogłoszony wolną od państwa strefą. Wiele pomysłów właścicieli na użytkowanie budowli natrafiło na ostry protest nielegalnych użytkowników i nie zostało zrealizowanych. W końcu miasto obawiając się rozruchów kupiło budynek. Tak więc koszty eksploatacji pokrywa miasto, ale nie ma nic do powiedzenia. W celu zdobycia jakichkolwiek informacji państwo było zmuszone użyć prawdziwe służby tajne z tajnymi współpracownikami itd. 

Oficjalnie natomiast budynek funkcjonuje jak dom kultury, skrajnie lewicowy... Tam też wydawane są antykapitalistyczne czasopisma itp. Tam też zbierają się tzw. Niezależni (Autonomen), którzy  stanowili główny trzon czarnego bloku. Oni też zaprosili zagranicznych kolegów na zadymę z okazji G20. Można powiedzieć, że Rote Flora ma podobną funkcję dla skrajnych komunistów, jak meczety salafistów dla islamskich terrorystów.

Nie wykluczone, że wyczyny hamburskie spowodują powrót skrajnej lewicy na kremlowskie listy płac, gdzie skrajna prawica europejska od pewnego czasu króluje.

Polityka

SPD i Zieloni rządzący w Hamburgu są skonfrontowani z zarzutem, że Rote Flora, dzięki nim mogła się tak negatywnie rozwinąć. Prawdopodobnie identyczne czarne czapki i inne elementy umundurowania Niezależnych zostały zakupione hurtowe przez "dom kultury" Rote Flora.

Oczywiście do stałego repertuaru należy żądanie abdykacji nadburmistrza Olafa Scholza (SPD). W powietrzu wisi zarzut, że w ogóle SPD i Zieloni tam, gdzie mieli coś do powiedzenia spowodowali znaczne personalne i sprzętowe ograniczenie sił policyjnych Niemczech. Te dyskusje zajmą przestrzeń publiczną przez następnych kilka tygodni.

Natomiast, trudno nie uznać za przesadę, wielkość delegacji, gdzie na jednego szefa przypadało przeciętnie 500 pracowników. Niektóre delegacje miały blisko tysiąc członków. Po co? Natomiast osobisty dialog przywódców jest konieczny, nawet kiedy rozmawiają o banałach i trudno im pogodzić interesy swoich krajów z innymi. Chociaż okrutna I WS wybuchła między szlachetnie urodzonymi kuzynami. Świat jest, cholera, skomplikowany.  Lecz to nie może być powodem rezygnacji z używania rozumu.

18:41, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (6) »
sobota, 08 lipca 2017

Na razie. Sytuacja jest dynamiczna. Bez trupów na ulicy trudno jest uzyskać wysoką oglądalność. Stan regularnej wojny domowej na ulicach nie wystarcza. Tłumy dziennikarzy mogą czuć się zawiedzione.

W każdym bądź razie tysiące "szlachetnych" i uczciwych protestują na ulicach i placach Hamburga przeciwko głodowi na świecie, przeciwko kapitalizmowi, za sprawiedliwym handlem i w ogóle za dopuszczeniem do głosu narodów biednych i uciskanych czyli tzw. trzeciego świata. Oczywiście chodzi, też o to, żeby kobiety miały większe szanse niż dotychczas. Aha, prawie bym zapomniał o ochronie środowiska.  No i oczywiście wara elitom G 20 od rządzenia. Za hasłami stoją kilkaset organizacji z całego świata, które przyjechały do portu morskiego nad Elbą.

G 20. Szefowie rządów 19 państw i EU radzą od wczoraj w centrum targowym miasta. Reprezentują egzekutywę trzech czwartych ludzkości. W tym wielu przedstawicieli trzeciego świata, Indie, Chiny, Indonezja, Afrykańczycy..., które dzięki kapitalizmowi i globalizacji zaczynają już zajmować dobre miejsca w świecie pierwszej kategorii. Dzisiaj wielcy i "elitarni" spotkali się, żeby ogłosić specjalny fundusz wspomagający emancypację kobiet w Afryce.

Powstał pomysł zachęty przedsiębiorców zachodnich do działalności w krajach rozwijających się w Afryce. Podstawą mają być gwarancje dla inwestorów i wolny  sprawiedliwy handel, nie obciążony cłami i innymi ograniczeniami. Chodzi o to, żeby Afrykanie sami definiowali swoje potrzeby, a kapitalistyczna gospodarka zachodu ze swoim know how i odpowiedzialnością się w to włączyła. Ma powstać win win sytuacja, gdzie obie strony na tym zarobią, co daje gwarancję sensownego rozwoju. Przypominam neokomunistom, że za kapitałem stoją miejsca pracy, też robotnicze oraz fundusze rentowe biednych emerytów w krajach rozwiniętych.

Ogólnoświatowe porozumienie klimatyczne z Paryża zostanie podtrzymane, pomimo blokady "czystym" węglem Donalda Trumpa. G 20 podejmie próbę ściągania podatków od wielkich koncernów w krajach, gdzie powstaje dochód. Chociaż podniesienie podatków spowoduje wyższe ceny, więc wprawdzie niektórym państwom zwiększą się dochody, ale rachunek zapłacą obywatele.

Po za tym głód na świecie został zlikwidowany z wyjątkiem terenów wojennych, gdzie jedna ze stron usiłuje zagłodzić przeciwnika blokując z bronią w ręku dostępu do głodujących. Bieda według kryteriów porównywalnych oenzetowskich zmalała w ostatnich latach o połowę, do czego przyczyniły się też poprzednie zgromadzenia G 20.

W ogóle jeżeli porówna się postulaty protestujących z agendą konferencji trudno nie odnieść wrażenia, że nie tylko nie są przeciwstawne, ale się wzajemnie uzupełniają. No, może z wyjątkiem hasła "kapitalizm musi zniknąć" albo praktyki demonstracyjnej polegającej na włamaniach do sklepów albo bankowych automatów. Tutaj ciekawostka. Kilku mieszkańców zeznało w tv, że próby nawiązania kontaktu z włamywaczami nie udały się, ponieważ bandyci nie rozumieli po niemiecku.

Chuliganom udało się przygotować w jednej z ulicy Hamburga zasadzkę na policję. Zgromadzono na dachach cegły, płyty chodnikowe, koktajle Mołotowa, rakiety, oraz specjalne proce bojowe do rzucania żelaznymi kulami. Policja jednak nie weszła. Sprowadzono specjalne oddziały z ostrą bronią,  które oczyściły dachy i rusztowania z "wojowników o lepszy świat", chociaż niestety w tym czasie ich kumple na dole okradali sklepy.

Rzeczywiście rozbito wiele szyb wystawowych, podpalono kilkadziesiąt samochodów, ale nikt nie zginął. Na przeciwko siebie stało kilkadziesiąt tysięcy demonstrantów, z których półtora do dwóch zaliczono do klasy zadymiarzy, i 18 tysięcy policjantów, dbających o to, żeby pokojowym demonstrantom i uczestnikom konferencji z głowy nie spadł jeden włos. Według aktualnych informacji wczoraj w nocy padł tylko jeden strzał. Cywilny policjant zaatakowany przez grupę zamaskowanych strzelił z pistoletu w powietrze.

Innym wątkiem jest fakt, że policja rozwiązała camping chuliganów w jednym z parków Hamburga. Zatrzymała  około tysiąca sztuk. Sprawdzono, że są notowani na listach zadymiarzy i natychmiast ich wypuszczono,  zgodnie z niemieckim liberalnym demokratycznym prawem. Gdyby ich zatrzymano chociaż na jedną noc, być może sklepy zostały by całe... Będzie o czym dyskutować z odszkodowaniami dla pokrzywdzonych właścicieli sklepów i samochodów w tle.

Ostatnim ciekawym wątkiem jest fakt, że delegacje na zjazd G 20 były olbrzymie. Niektóre zbliżały się do tysiąca osób. Chyba niepraktyczna przesada. Natomiast amerykański prezydent przyjechał jak na rodzinny piknik. Z jego przemówień wynika, że najbardziej podoba mu się jego córka i gdyby nie była jego dzieckiem to... ho, ho. Czyż by puścił zachęcające oko do zebranych samców? 

Konferencja trwa. 

16:23, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (3) »
wtorek, 04 lipca 2017

Azyl

Jeżeli ktoś jest prześladowany z powodów religijnych, politycznych... może uciec do innego kraju i tam poprosić o azyl. To znaczy, on prosi o przyjęcie w tym kraju, gdzie może żyć wolny od prześladowań.  Wyraz azyl znaczy mieszkanie albo schronienie.

Republika Federalna Niemiec (Bundesrepublik Deutschland)

jest związkiem 16 różnych państw (Bundesland). Natomiast Niemcy (Deutchland) są też państwem, republiką czyli państwem bez cesarza albo króla.

Demokracja

znaczy tyle, co rządy ludu. W ten sposób określa się specyficzną formę współżycia ludzi. W demokracji obywatele w tzw. wyborach wybierają swoich przedstawicieli, którzy stają się politykami na ograniczony czas. W tym czasie politycy podejmują decyzje, które są ważne dla wszystkich mieszkańców państwa. Ważne jest jednak bardzo, żeby wszystko, co czyni państwo było zgodne z zasadami określonymi w Konstytucji i Ustawach.

Opiekunowie (Erziehungsberechtigte)

Opiekunami są dorośli. którzy przejmują odpowiedzialność za dzieci. Najczęściej są to rodzice, którzy przejmują zadania, których osoby poniżej 18 roku życia wykonywać nie mogą.

Swoboda przesiedlania się (Freizügigkeit)

Każdy obywatel ma prawo wyboru i zmiany miejsca zamieszkania.

Ustawa (Gesetz) 

Współżycie ludzi w państwie i zależności pomiędzy państwem i obywatelami regulowane są przy pomocy ustaw. Politycy zastanawiają się jakie ustawy są konieczne do określenia ważnych rzeczy. Ustawy mogą być zmieniane jeżeli ich treść nie odpowiada zmieniającym się czasom. Każde państwo ma swoje ustawy. istnieją jednak prawa, które obowiązują w wielu krajach, na przykład Podstawowe Prawa Człowieka.

Konstytucja (Grundgesetz)

jest opisem (Verfassung) Niemieckiej Republiki Federalnej. Powstała w ro 1949 i określa podstawowe reguły współistnienia ludzi i państwa, wymienia podstawowe prawa człowieka, prawa obywatelskie i określa organizację państwa.

Prawa podstawowe (Grundrechte)

Konstytucja jest gwarancją praw podstawowych w paragrafach od pierwszego do dziewiętnastego. Część z nich są prawami człowieka i dotyczą wszystkich ludzi, którzy znaleźli się na obszarze Niemiec. Część praw zwanych obywatelskimi dotyczy tylko obywateli RFN.

Media

Media są urządzeniami albo metodami, które służą rozprzestrzeniana informacji. Są to czasopisma, radio, programy telewizyjne albo internet. Media pomagają uzyskanie informacji wymianę poglądów. W celu uzyskania różnych poglądów na określony temat warto skorzystać z wielu różnych mediów.

Religia

znaczy tyle co czczenie Boga albo strach przed Bogiem. Ludzie religijni wierzą, że istnie Bóg albo inna siła wyższa, który stoi ponad ludźmi, która daje ludziom szansę  organizować swoje życie według zasad religijnych , które mogą się różnić zależnie od religii. Do największych religii należą Chrześcijaństwo, Islam, Judaizm, Buddyzmus,  Hinduizmus. Po za tym istnieje jeszcze wielu różnych religii.

Obywatele (Staatsangehlrige)

należą do państwa. Z tego wynikają określone prawa i obowiązki. Każdy człowiek od urodzenia jest obywatelem jakiegoś państwa. Przynależność do konkretnego państwa zależy od obywatelstwa rodziców albo od miejsca urodzenia. Można jednak też uzyskać obywatelstwo innego kraju. Państwa stosują różne zasady.

Światopogląd (Weltanschauung) 

jest osobistym poglądem na Świat i role w nim człowieka. Może wynikać z doświadczenia, wiedzy ale też uczuć. Religia może być podstawą światopoglądu. Ale też możliwe jest oddzielenie religii od światopoglądu. 

 

 

To jest wyciąg z podręcznika dla ośmiolatków niemieckich. Kilka dni temu podrzucił mi książeczkę zaprzyjaźniony adwokat, który prowadzi kursy prawa w szkołach i obozach dla uchodźców. Na stu stronach opisane są po kolei wszystkie dziewiętnaście paragrafów konstytucji zawierających prawa podstawowe. Za każdym razem, kiedy się spotkamy opowiada o godnych podziwu zachowaniach uchodźców. W klasie obok siebie siedzą dzieci ośmioletnie i osiemnastoletnie. Niektórzy mają maturę, a inni nigdy w życiu nie chodzili do szkoły. Dochodzą trudności językowe. Pomimo tego są bardzo zaangażowani. Interesują się. Zadają mądre pytania, co powoduje regularne przedłużanie lekcji. Natomiast o lekcjach w zwykłych szkołach zawodowych, żartuje mój przyjaciel, że ma wrażenie, że szkoli świadomych przestępców.

Autorka podręcznika Christine Merz pisze we wstępie dla dzieci:

"więc macie teraz w ręku katalog praw podstawowych i zapytacie się z pewnością -do czego jest nam to potrzebne, czy prawem nie powinni się zajmować dorośli?

My w Niemczech posiadamy wielki skarb w postaci Praw Podstawowych. Wiele krajów na świecie zazdrości nam. Prawa Podstawowe tworzą ramy dla pokojowego współżycia, lecz to może funkcjonować tylko wtedy, kiedy możliwie wszyscy przestrzegają prawa i obowiązki. Dlatego muszą je poznać i uznać za swoje.

Ten katalog Praw Podstawowych został wytłumaczony na wielu przykładach. Zdziwicie się, że wiele z tego ma wiele wspólnego z waszym codziennym życiem w szkole i podczas zabawy." 



15:47, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (7) »
sobota, 01 lipca 2017

Stało się. Bundestag oddał głos. Socjaldemokraci SPD, zieloni Die Grüne, komuniści Die Linke przy wsparciu niektórych przedstawicieli konserwatywnych chrześcijańskich i liberalnych zdecydowali o rozszerzeniu  pojęcia małżeństwo na pary homoseksualne. 

O co chodzi w szczególe?

Tematem głosowania była wyciągnięta z parlamentarnej zamrażarki poprawka do §1535 Kodeksu Cywilnego BGB:

"Małżeństwo zostaje zawarta  przez dwie różne albo jednopłciowe osoby do końca życia." 

Zwykła większość wystarczyła na dopisanie do Kodeksu tych siedmiu słów.

 

Czy można wstrzymać  "upadek cywilizacji białego człowieka"?

Teoretycznie, Prezydent Federalny mógł by nie podpisać zmiany. Jednak wyborcy niemieccy wymagają w takim przypadku bardzo poważnego uzasadnienia. Nowy zapis musiałby w oczywisty sposób powodować szkody i łamać Konstytucję. Widzimisię nie wystarczy. Żaden poważny polityk nie chce uchodzić za nieodpowiedzialnego idiotę i niedouka. Po za tym obecny Prezydent pochodzi z SPD, która zdecydowanie poparła zmianę.

Natomiast Konstytucja Grundgesetz mówi w §6:

1. "Małżeństwo i rodzina stoją pod szczególną ochroną państwa."

Oczywiście matki i ojcowie Konstytucji w roku 1949 mieli na myśli tradycyjne małżeństwo i rodzinę. Jednak dotychczasowa praktyka sędziów polegała do interpretacjach, które uwzględniają przemiany społeczne. Analogicznie powstaje pytanie, czy kobieta z dzieckiem jest rodziną podlegającą państwowej trosce, co dzisiaj jest powszechną praktyką a kiedyś było dowodem na upadek obyczajów.  

Oczywiście można też inaczej. Muzułmańscy teolodzy z reguły nie dopuszczają jakichkolwiek interpretacji. Koran jest czytany dosłownie i koniecznie po arabsku. Jaki wywołuje to problemy i bałagan, każdy widzi. Zresztą kościół watykański wykazuje się dużą elastycznością i trwa już ponad dwa tysiące lat, więc takie podejście do tradycji nie może być głupie.

 

Teoretycznie, każdy obywatel może zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego, jeżeli uważa, że jakieś prawo wyrządza mu krzywdę. Chciałbym zobaczyć tradycyjnego żonkosia albo jego żonę, którzy potrafią w kategoriach rozsądku udowodnić, że fakt nazwania małżeństwem dwóch kochających się mężczyzn albo kobiet szkodzi i zagraża im osobiście.

Teoretycznie, jedna czwarta posłów, czyli 158 sztuk, może zgłosić się do Trybunału. Znaczna część głosujących przeciwko nie podpisze się imiennie pod takim wnioskiem, ze względu na konieczność racjonalnego uzasadnienia. Nikt nie chce świecić oczyma przed swoimi wyborcami...

Teoretycznie, Rząd federalny i każdy krajowy mogą skierować pytanie do Trybunału Konstytucyjnego. Jednak uzasadnienie... albo praktyczne problemy w koalicjach...

W każdym bądź razie sytuacja jest dynamiczna. W głowach tradycyjnych, uważających się za bardzo religijne, będzie się w najbliższych tygodniach gotowało.

 

Dlaczego teraz?

Ważnym powodem może być banalnie kampania wyborcza. W Niemczech w rytmie kilku miesięcy odbywają się jakieś wybory polityczne. Wynika to z federalnej struktury państwa. Dzięki temu politycy mogą dosyć często porównywać sondaże i własne marzenia z twardymi wynikami w wieczór wyborczy.

Angela Merkel ukradła opozycji bardzo ważny temat wyborczy. Natomiast ogłaszając publicznie swój sprzeciw przyczyniła się do konsolidacji obozu konserwatywnego wokół swojej osoby. Po wypadku w japońskiej Fukoshimie  ogłaszając koniec energii atomowej w Niemczech gwizdnęła temat sprzed nosa zielonym ekologom. Teraz próbują jeszcze cieniutko marudzić, że oni  lepiej to by zrobili, ale zdaje się znajdują coraz mniej słuchaczy, co kolejne wybory pokazują.

Po za tym pani Kanclerz praktycznie pokazała wyborcom, że komuniści, socjaliści i zieloni potrafią w ważnych narodowych sprawach działać wspólnie, przez co koalicja rządowa złożona z czerwonych SPD, czerwonych Die Linke i zielonych Die Grüne jest po najbliższych wyborach możliwa. Póki co wszyscy bronią się przed takim zarzutem, żeby nie wystraszyć wyborców. Sprawa jest jednak poważna, ponieważ komuniści mają w programie wystąpienie z NATO, wspólną z Putinem walkę o pokój, podniesienie podatków i nacjonalizację wszystkiego, co w ręce wpadnie, pełne zrozumienie dla aneksji Krymu...

 

Po co to wszystko?

Oczywiście nie chodzi o drażnienie dla zabawy osobników mniej elastycznych. Małżeństwo wiąże się  z obowiązkami. Kiedy kochająca się para rejestruje swój związek, to przejmuje też wzajemne obowiązki, które są przez państwo egzekwowane, niezależnie od stanu uczuć w przyszłości. W ten sposób społeczeństwo, czyli my, oszczędzamy na przykład na opiece w przypadku choroby, czy inwalidztwa...  

Logiczne i sprawiedliwe i praktyczne jest, żeby związek dwóch ludzi regulowały te same przepisy, obowiązki i przywileje, jeżeli już pogodziliśmy się z faktem, że jednopłciowe układy nie są czynem karalnym. Zgodne jest to z zapisami nowoczesnych konstytucji jak prawo do wolnego kształtowania swojego życia, dopóki się bliźniemu nie szkodzi, równość wobec prawa itd. 

Tak się składa zupełnie nieprzypadkowo, że właśnie w krajach nowoczesnych liberalnie demokratycznych powstają, te wszystkie techniczne możliwości. Nowoczesna konstytucja i prawo są tego powodem. Ktoś, kto zwalcza demokrację liberalną powinien zacząć od wyrzucenia do wc komórki, a ubikację musi przenieść nad tradycyjne szambo na podwórku. Oczywiście, żaden mercedes, ano bmw nie wchodzą w rachubę. Pozostaje osioł jako tradycyjny środek transportu... 

13:48, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (15) »
czwartek, 29 czerwca 2017

Pytanie pierwsze: Czy terroryzm islamistów ma coś wspólnego z religią muzułmańską? Oczywiście, że ma. Każde dziecko wie, że zamachowcy odwołują się do Allaha, więc nie ma w tym żadnej tajemnicy. Zresztą potwierdzają to muzułmańscy teolodzy, szczególnie reprezentujący tzw. islam europejski. Z tego środowiska wywodzi się pojęcie islamskiego faszyzmu realizowanego w tzw. państwie islamskim.  

Prawdą jest, że siłę bojową islamistów tworzą różni drobni i więksi kryminaliści, chuligani, zboczeńcy seksualni i inni regularni psychopaci itd. Dlatego zdarzyło się, że lepiej wykształceni mieszkańcy Zachodu próbowali z powodów szlachetnych oddzielić ten cały kryminalny bałagan od tzw. uczciwych wyznawców Koranu. Po za tym istniały uzasadnione obawy, żeby nie dostarczać paliwa różnego rodzaju swoim narodowym idiotom.  W końcu tylko w Niemczech mieszka, pracuje, żyje kilka milionów potencjalnych muzułmanów. Wielu z nich urodziło się już tutaj w kolejnym pokoleniu. Istnieją badania, które mówią, że tylko 15 % z nich w ogóle pojawia się od czasu do czasu w meczecie. W moim otoczeniu spotykam "Turków i Arabów", którzy z reguły wiedzą mniej ode mnie  o Koranie i boskim notariuszu Mahomecie. Raczej dziwią się, że ktoś się tym interesuje. Wielu, gdyby tylko zmienili imię i nazwisko na europejskie byliby nie do rozpoznania. Oczywiście trudno im nie przyznać racji,  kiedy mówią, że ich odpowiedzialność za IS jest nie większa od mojej i w ogóle nie chcą z tym mieć nic wspólnego.

Niestety, dobrze pomyślana poprawność medialna została na skróty, bez poczucia odpowiedzialności, przy pomocy nowoczesnych środków przekazu zwyczajnie ominięta. Międzynarodówka mafijna kierowana z Kremla? wyczuła bluesa, czyli szansę na destabilizację bogatych krajów Zachodnich, gdzie jest co ukraść, pod warunkiem, że osłabi się państwo prawa i pozbawi sprawiedliwości. Dlatego w ramach inwestycji rzucono gotówką w kierunku skrajnej prawicy i mamy... Orbana, Kaczyńskiego, Trumpa.

Poprawność polityczna była taką próbą uniknięcia rozwalenia i rabunku cywilizacji człowieka zachodniego. Dla przypomnienia definicja: Mafia jest zwykłą grupą przestępców zorganizowanych, której udało się swoich ludzi umieścić w strukturach władzy państwowej, co im zapewnia nieograniczony dostęp do pieniędzy podatników bez ryzyka ponoszenia odpowiedzialności.

Pytanie drugie:  Czy Islam da się pogodzić z demokracją liberalną? Jeżeli jednak niektóre kościoły chrześcijańskie egzystują całkiem dobrze w społeczeństwach ludzi wolnych, więc może Islam też? Na razie wygląda to jednak bardzo źle. Wszędzie tam, gdzie muzułmanie stanowią większość, istnieją nieraz bardzo okrutne dyktatury. Z drugiej strony w wielu krajach chrześcijańskich dominuje system narodowo religijny, a demokracja jest tylko fasadą. Rosja, Polska, Ameryka Łacińska...

Mogę sobie wyobrazić, że argentyński Papież Franciszek, lepiej czuje się w Polsce niż we Francji albo w Niemczech...

Prawdopodobnie religia nie jest pierwszą przyczyną istnienia dyktatury. Może tylko spełnia rolę "opium dla ludu" jak głosił Karol Marks? Faktem jest przecież, że muzułmanie zorganizowani są przeważnie w zacofanych, starożytnych strukturach feudalnych...

W takiej Arabii Saudyjskiej rodzina królewska liczy kilkadziesiąt tysięcy członków, którzy otrzymują od urodzenia do śmierci wysokie bezwarunkowe dochody. Nie muszą pracować i mają czas na loty do Egiptu, gdzie czekają na nich piękne Słowianki. Jest co bronić i każda religia się do tego jak najbardziej nadaje.

To jest wielki współczesny problem. Dotyczy większej części ludzkości muzułmańskiej i chrześcijańskiej. Raczej wątpię, żeby "myśliciele"  pisowscy, czy inni wszechpolscy byli w stanie coś sensownego i chrześcijańskiego wnieść do tematu. Łatwo policzyć, że do obozów w Auschwitz nie zmieszczą się wszyscy uchodźcy (podobno 60 mln), co niedawno sugerowała w przebłysku geniuszu Premier polskiego rządu.

Pytanie trzecie: Równouprawnienie kobiet?  Kilka moich znajomych Niemek skarżyło się ostatnio, że odczuwają gorsze, niż kiedyś, traktowanie na ulicy, w urzędach, w sklepie i w ogóle. Coś wisi w powietrzu.  Faktem jest, że większa część ludzkości, niezależnie od religii mniej lub więcej pogardza słabością kobiet. Im bardziej tradycyjne społeczeństwo tym mniej mają kobiety do powiedzenia. Dla rodziców córka stanowi problem ekonomiczny jak owca albo wielbłąd albo świnia. Dla prawdziwego mężczyzny jest służącą i naczyniem na jego spermę. Prawdopodobnie, gdzieś w niemieckich mężczyznach też coś się wyzwala, jeżeli Niemki skarżą się. Ale trzeba pamiętać, że tzw., emancypacja kobiet w kategoriach prawnych trwa dopiero od kilku pokoleń, a w sensie obyczajowym została zapoczątkowana wynalazkiem tabletki przeciwciążowej w roku 1960.

Nie ulega wątpliwości, że przedstawiciele kultur tradycyjnych patriarchalnych moją znaczne problemy z uznaniem kobiety za człowieka. Trzeba jednak przypomnieć, że sytuacja kobiet i dzieci w czasach przed muzułmańskich wśród plemion arabskich była znacznie gorsza. Mahomet bardzo martwił się tym i w Koranie nałożył na mężczyznę szereg obowiązków, które były kompromisem, między jego wyobrażeniem o roli kobiet, a tradycyjnym traktowaniem kobiet przez ówczesnych mężczyzn.

Nie jestem pewien, czy likwidacja religii przyczyni się do podwyższenia statusu kobiet. Raczej podejrzewam, że religia stara się być użyteczna, zarobić na swoich kapłanów, więc trzymają z silnymi facetami trzymającymi kasę.

Rewolucja seksualna, edukacja seksualna, naturalny dobór małżeński, emancypacja kobiet. To są ciągle wielkie tematy współczesnego świata. Przypuszczam, że nie da się tego narzucić z zewnątrz, że każde społeczeństwo musi się z tym same uporać. Możemy z pozycji Zachodu pomóc ominąć cenzurę i świecić przykładem. Drony bojowe i czołgi są w tym procesie nie pożądane.  Ale artyści, managerowie kultury, naukowcy społeczni jak najbardziej...

 

Pytanie czwarte: Co zrobić, żeby sytuację na Bliskim Wschodzie i w Afryce uspokoić? Pan Prezes, co powtarza jego dwór z uporem, sformułował światłe zadania dla reszty świata. Należy pomagać na miejscu, zamiast przyjmować uciekinierów. Takie proste, a nikt na świecie na to nie wpadł:). Czekamy na kolejne pomysły. Jak dowieźć pomoc głodującym, wbrew uzbrojonym bandom, które wymyśliły zagłodzenie na śmierć wrogiego plemienia? 

Jedną z głównych przyczyn gigantycznej migracji ostatnich trzech lat był brak pieniędzy na utrzymanie obozów dla uchodźców syryjskich na bliskim wschodzie. Rzeczywiście cały szereg państw nie dokonało przelewów. Spowodowało to konieczność obniżenia stawki dziennej na głowę o połowę. Czy Polska prezesa wywiązała się z tego obowiązku?

Znaczna część granic kolonialnych w Arabii ostatnio rozmyła się. Na północy Kurdowie, rozbici na lewicowe nowoczesne PKK (prorosyjskie) i tradycyjnych peschmerga (prozachodni). Niżej Sunnici związani duchowo i zbrojeniowo z Arabią Saudyjską reprezentowani niestety przez niesympatyczne tzw. państwo islamskie. Na południu Szyici popierani zbrojnie przez Iran i Palestyńczyków z Libanu. Do tego dokłada się umiarkowanie ateistyczny, ale niesamowicie brutalny reżim ze stolicą w Damaszku, broniony ostrą amunicją przez Rosjan. Prawie bym zapomniał o Amerykanach z NATO, którzy walczą ze wszystkimi. No i jeszcze Turcja, która przede wszystkim nie chce dopuścić do powstania państwa Kurdów i chętnie przywróciłaby granice osmańskie, gdyby dało się. To już jest uproszczenie, a dodatkowo sytuacja jest bardzo dynamiczna.

Bardzo proszę, tylko prezes jest w stanie swoim intelektem rozwiązać ten drgający węzeł.  Może Wszechpolscy mają pomysły? Może zaprosić skłócone strony do Warszawy, żeby prezes  ustami swojego zagranicznego ministra nagadał im, co o tym myśli? Udział polskiej dyplomacji w życiu Europy i świata jest na tak wysokim poziomie ogólności, że kolejnym poziomem są Dziesięć Przykazań. Przeważają jednak wypowiedzi, które po zdjęciu retorycznych dekoracji znaczą tyle, co "zróbta w końcu coś".

Oczywiście żaden zagraniczny polityk albo dziennikarz tego nie kupuje. Szkoda czasu. Natomiast wyborcy PiS-u w ilości więcej  niż połowa społeczeństwa (według sondaży) łykają myśli prezesa jak kaczka ziarno.

Pytanie piąte najważniejsze: Kto potrafi rozwiązywać problemy naszego świata? Czyli, czy lepiej zgubić z mądrym, czy znaleźć z głupim?





21:55, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (2) »
sobota, 24 czerwca 2017

Wybuchła bomba trafiając wszystkich wyznawców Allaha na całej ziemi. W Berlinie-Moabit otworzono meczet... liberalny. Islamska Liberalna Gmina odprawiła pierwsze nabożeństwo. Kobiety w chustkach i bez modlą się obok mężczyzn w jednym szeregu. Obowiązek kapłana przejęła kapłanka (Imanin) z odkrytą głową. Świątynia jest otwarta dla wszystkich kierunków Islamu jednocześnie. Sunnuci, Szyici, Alawici, Sufici... modlą się wspólnie do tego samego przecież Boga. Wiara jest prywatną sprawą każdego i nie może być nikomu narzucana. Religijne przekonania nie mogą być pretekstem do wykluczenia i prześladowań.

Z inicjatywą wystąpiła prawdopodobnie pierwsza w historii kobieta imam Seyran Ates, prawniczka, aktywistka ruchów feministycznych, Niemka pochodzenia tureckiego. Gmina pod wezwaniem Ibn-Rushd-Gorthe zobowiązała się do przestrzegania praw człowieka i konstytucji niemieckiej... Budynek wynajęli nowocześni europejscy Muzułmanie od Ewangelików. Zapowiedziano utworzenie kolejnych gmin islamu liberalnego w wielu miastach niemieckich. Dzieje się.

Wygląda na to, że w świecie islamskim zagotowało się. Pani Sayran Ates otrzymuje listy ze słowami wsparcia i podziwu. Jednak większość są to zawody, kto potrafi bardziej obrazić i zwykłe groźby zabójstwa. Dlatego inicjatorka znajduje się pod opieką policji.

Nie ulega wątpliwości, że sami muzułmanie, ale i islamskie organizacje będą musiały zająć jednoznaczne stanowisko i zdecydować, czy są za pokojowym nowoczesnym Islamem, czy tkwią po uszy w islamie wojennym, brutalnym i zacofanym. Znacznie trudniej będzie organizacjom zrzeszonym w Niemieckie Radzie Islamu lawirować pomiędzy taliban, IS i niemiecką racją stanu, tak żeby zasłużyć jeszcze na subwencje państwowe, ale nie podpaść islamiskim faszystom.

Nareszcie umiarkowani nowocześni muzułmanie będą mieli swoją przystań. Tylko 15% muzułmanów niemieckich jest zrzeszonych w organizacjach, które codziennie zabierają głos w imieniu wszystkich. Niewiele więcej odwiedza w ogóle meczety.

Trzymajmy kciuki, żeby piękna inicjatywa, warta więcej niż tysiąc czołgów, nie została zamordowana.

19:27, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (7) »
czwartek, 22 czerwca 2017

Amber Gold

Pan Jarosław Gowin energicznie wystąpił w obronie tysięcy staruszek... przed Donaldem Tuskiem. Według syna premiera ojciec  w prywatnej rodzinnej rozmowie miał powiedzieć, że "Amber Gold to lipa". Według pana Gowina ówczesny Premier miał obowiązek donieść na firmę służbom.

Po pierwsze nie wiemy, czy tego  nie zrobił. Po drugie aktywny premier nie może się wypowiadać o stanie finansowym i podobnych sprawach dotyczących konkretnych prywatnych przedsiębiorstw. Taka wypowiedź, może łatwo doprowadzić do znacznych strat. Przynajmniej tak uważa się w kulturze prawnej Zachodu.

Dobrym przykładem jest afera Deutsche Bank, kiedy członek zarządu zaczepiony przez dziennikarza, gdzieś w przejściu, rzucił "O ile wiem to Kirch ma trudności z uzyskaniem kredytów." Następnie Fa. Kircha splajtowała. Sąd zasądził wielomilionowe odszkodowanie od DB. Natomiast DB procesuje się o zwrot kosztów ze swoim byłym szefem. Sam Kirch nie przeżył upadku swojego przedsiębiorstwa.

Amber Gold powstał w styczniu roku 2009 i już w grudniu tego roku Komisja Nadzoru Bankowego, znajdująca się w strukturze Rządu Donalda Tuska stwierdziła, że założyciel firmy nie ma wymaganej licencji bankowej, więc działa nielegalnie. Zostało to zgodnie z prawem upublicznione na stronie KNF. Ówczesny Prezydent RP Lech Kaczyński spowodował wyłączenie tzw. parabanków spod nadzoru KNF. Wyłączenie dotyczyło zresztą też  banki spółdzielcze SKOKI, które znajdowały sie pod specjalną opieką Prezydenta, ale to jest inny temat. Właściwa terytorialnie dla Amber Gold prokuratura przeprowadziła czynności sprawdzające i orzekła zgodność działalności Amber Gold z polskim prawem. Czy w takiej sytuacji Premier powinien ogłosić na podstawie własnego nosa zaplanowane złodziejstwo?  

Tutaj zderzyły się dwie mentalności prawnicze. Wschodnia, która akceptuje, że prawo i obowiązek ma najsilniejszy we wsi. Każdy nowy sołtys ustanawia prawo według własnego widzimisię i interesu. Trzeba przyznać, że tak było zawsze, więc za tym stoi tradycja tysięcy ludzkich pokoleń. Natomiast nowoczesna zachodnia kultura prawna wywodzi prawo z woli ludu. Treść prawa jest w dużym stopniu niezależna od rządzących. Instytucje państwa i reprezentacja ludu są tak zorganizowane, żeby można było to praktycznie zrealizować i żeby władza wykonawcza, której przyznano monopol użycia siły, była dokładnie kontrolowana. Stąd na przykład tak ważny jest trójpodział władzy. Natomiast samo prawo jest zwyczajną umową pomiędzy rządzącymi i rządzonymi.

 Ćwiczenie praktyczne. Trzech kumpli w dziecinnym pokoju domu rodzinnego na prowincji zakładają firmę. Zamierzają nie mniej, nie więcej, zmienić, zupełnie nasz styl życia na całym świecie. Rozmyślanie zajęło im tyle czasu, że jeszcze nawet nie zdążyli uzyskać porządnych dyplomów na ważnych uczelniach. Pomimo tego twierdzą, ich produkt stanie się podstawowym i powszechnym narzędziem ludzkości do zabawy, nauki i pracy. Teraz wyobraźmy sobie, że wiadomość dociera do Prezydenta, który dzwoni do szefa największego w kraju producenta maszyn biurowych, a ten mówi, "Owszem, jeżeli im się uda coś skonstruować, to mogą wśród kolegów rozprowadzić kilka zabawek." Następnie Prezydent, nieprzygotowany zupełnie, na pytanie dziennikarza rzuca na odczepnego "Ah, to taka dzienna zabawa." Jak myślicie, czy dyrektor wiejskiego banku odważy się na udzielenie wysokiego kredytu młodzieńcom?

Dlatego w większości krajów świata Apple by nie miało szans powstać. I dlatego pod nadzorem pisowskim nie powstaną żadne wynalazki i Polacy będą skazani na niskie zarobki przy produkcji towarów wymyślonych gdzie indziej.

W momencie rejestracji firmy nie jest możliwe stwierdzenie przekrętu, albo, że to będzie tylko taka dziecinna zabawa. Na przykład fundusze inwestycyjne kupujące metale szlachetne istnieją jak najbardziej na świecie, są uczciwe i dobrze się mają.

Szkoda Polaków. Ale dopóki na ministra sprawiedliwości!, na ministra nauki! i szkolnictwa wyższego! i wicepremiera! będą wybierani osobnicy zupełnie nie rozumiejące nowoczesnego państwa...

Jeszcze jedna uwaga, kiedy czytam dziennikarskie opisy bezsensownej komisji sejmowej, trudno nie odnieść wrażenia, że piszącym podoba się przylać temu Tuskowi, który z czyszczenia kominów awansował do grona kilkunastu najważniejszych polityków na całej kuli ziemskiej. Oczywiście dotyczy to prasy pisowskiej, ale tylko trochę mniej pozostałej. Zawiść? Głupota? Dlaczego nikt nie broni Tuska publicznie?

 

Śmierć pod Calais.

Polskiego kierowcy nie zabili afrykańscy uciekinierzy. Jeżeli ktoś wjeżdża w tył samochodu, który przed nim hamuje, albo stoi, jest sam sobie winny. Prawdopodobne przyczyny: kierowca zaspał, kierowca miał odwróconą uwagę od drogi, jadł?, telefonował? pisał sms? oglądał telewizję? czytał gazetę? Albo prostu jechał po Polsku, czyli za szybko i za blisko.

Gdyby powodem hamowania samochodów jadących przed nim było białe polskie dziecko na polskim rowerze, to nie zmieniłoby to przebiegu wypadku. Stylizowanie wypadku na narodową tragedię i na dowód ataku Afryki na Polskę jest wulgarnym przekrętem dla głupców, albo być może tylko nieznajomością drogowego prawa.



Badanie DNA i śladów zamachu

w zagranicznych laboratoriach można było zawsze zlecić.  Ciekawe dlaczego  wcześniej tego nie zrobiono? Takie laboratoria są instytucjami usługowymi i za pieniądze zrobią co do nich należy. Prawdopodobnie zleceniodawcą jest prokuratura. Ile to kosztuje? Czy był przetarg? Szacuję, że chodzi tutaj o kwoty od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy euro. Nie znam ilości szczątków, więc wartość zlecenia może przekroczyć nawet milion euro. Nie ma najmniejszego powodu, żeby takie dane utajniać. Chodzi przecież o pieniądze suwerena, który podobno rządzi w państwie pisowskim.

Prokuratura pokazała przy okazji całemu światu, że nie ma zaufania do polskich naukowców i ośrodków badawczych. Każdy normalny człowiek zagraniczny pomyśli sobie, "Jeżeli już nawet rządzący w Polsce nie mają zaufania... to lepiej omijać polskich naukowców dużym łukiem."

Zresztą dla każdego rowerzysty jest jasne, że jeżeli ktoś obok głośno krzyczy "Uważaj, drzewo" to trzeba zareagować hamulcami, kierownicą... Samolot wrzeszczał niestety po angielsku "terrain ahead". Już to wystarczy, żeby podejrzewać winę pilota, który ostrzeżenie zwyczajnie olał. Obiektywnie, szaleńcze forsowanie teorii zamachu powoduje, że do najodleglejszej wioski w Amazonii dotrze, że polscy piloci są niebezpieczni. Nie umieją latać. 

To tyle o propagowaniu polskiej nauki i nowoczesnej polskie gospodarki wśród narodów świata.

Zastanówmy się nad możliwymi rezultatami badań tych "znacznie lepszych" od krajowych badaczy. Jak znam życie, wyniki zleconych zagranicznych badań nie mają najmniejszych cech dowodu sądowego. W ekspertyzach będzie stało jak wół, "Przedmiotem badania jest próba (sample) nr. dostarczona do naszego laboratorium przez.... w dniu... Nasza analiza dotyczy tej próby, ale nie jej pochodzenia..." Nawet wykrycie tony materiałów  wybuchowych nie wnosi nic do sprawy, ponieważ nie można wykluczyć, że w trakcie podróży szczątków od grobu do zagranicznego eksperta, można skleić je z całą bombą termobaryczną. I każdy zagraniczny ośrodek badawczy wykluczy prawnie taką odpowiedzialność.

Wyrzucone pieniądze. Chyba, że lud smoleński to kupi... 

15:56, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (4) »
wtorek, 20 czerwca 2017

Temat powinien zainteresować mieszkańców i pracowników wysokich budynków w Polsce dla ich własnego dobra. Ktoś, kto nie wie do czego służą te wszystkie wajchy i kółka w samochodzie nie powinien do niego wsiadać. Odrobina wiedzy nie zaszkodzi.

Odnoszę wrażenie, że płonący jak pochodnia budynek w Londynie nie zrobił w Polsce na nikim specjalnego wrażenia. Nie zauważyłem, żadnej dyskusji na ten temat w polskich mediach. Może jednak z zagranica widać mniej? Ale nie wątpliwie naród, który tak łatwo było przestraszyć uciekinierami, którzy do Polski się nie wybierają, pokazuje "godne podziwu" bohaterstwo...

W mediach niemieckich i angielskich rozpętała się mniej i bardziej rzeczowa dyskusja. Przedstawiciele przemysłu materiałów budowlanych schowali się w nieznanym miejscu i podobno szukają odpowiedzi, która nie zaszkodziłaby ich interesom i jednocześnie nie obraziła ofiar londyńskiej katastrofy budowlanej.

W podobnych budynkach w Polsce mieszkają setki tysięcy ludzi, więc jest nad czym zastanawiać się. Na początek pozwolę sobie na kilka być może nudnych ale prawdziwych informacji.

Celem ocieplania

jest przede wszystkim zmniejszenie zapotrzebowania na paliwa kopalne, żeby zmniejszyć uzależnienie od krajów niezbyt stabilnych politycznie. Mniejsze zapotrzebowanie na gaz, ropę naftową pozwala na zmniejszenie armii. Korzystne jest, że cel zbliżony jest do postulatów środowisk ekologicznych, więc sprytnie właśnie ten aspekt trafił na sztandary.

Z drugiej strony postulat oszczędzania energii jest niezły i z całą pewnością mogą się pod nim podpisać  lewacy, zieloni do najbardziej czarnych i prawych obrońców ojczyzny. Natomiast konflikt pomiędzy producentami czołgów, a właścicielami fabryk materiałów izolacyjnych jest nieunikniony.

Materiały tłumiące przepływ ciepła

Okazuje się od lat zresztą, że najtańszą izolacją cieplną, łatwą w obróbce, jest styropian. Niestety lubi się palić i wtedy ogień nie jest łatwo ugasić. Można dodać coś bardzo chemicznego i wtedy styropian jest znacznie trudniej zapalić, ale to coś jest rakotwórcze i w ogóle podczas termicznej utylizacja zanieczyszcza atmosferę. Jak nie kijem, to pałką.

Dobrą alternatywą jest tzw. wełna mineralna. Bazaltową skałę ogrzewa się do płynności i przeciska przez dysze. Z powstałych nitek tworzy się filc, który pocięty na płyty całkiem dobrze izoluje termicznie. Dodatkowo ma właściwość tłumienia dźwięków. Ale niestety jest droższy troszeczkę od styropianu.

Nie tylko ze względów ekonomicznych toczy się dyskusja na temat sensowności totalnej izolacji. Standardowe obliczenia strat ciepła dotyczą sytuacji statycznej. Tradycyjnie służyły one do określenia największego grzejnika i kotła jaki kiedykolwiek będzie potrzebny. Natomiast rzeczywistość jest ruchoma. W dzień jest cieplej i promieniuje słońce. W nocy... wiadomo. Izolacja styropianowa i każda inna utrudnia zyski ciepła w ciągu dnia, więc może korzystniej jest po prostu grubszy jednolity mur, który w dzień będzie się nagrzewał, w nocy ogrzewał pokój. Obliczenia dynamiczne są jednak bardzo skomplikowane. Oczywiście bywają wykonywane... ale to jest tylko takie wprowadzenie do tematu.

Planowanie

budynku ograniczone jest prawem budowlanym i wieloma przepisami przeciwpożarowymi. Chodzi przede wszystkim o to, żeby budynki nie zabijały ludzi. Określone są strefy pożarowe, które mogą się składać z jednego albo większej ilości pomieszczeń. Ogień i gazy pożarowe nie powinny przenieść sił do kolejnej strefy. Zdefiniowane są materiały budowlane jakie można zabudować. Nawet wytrzymałość ogniowa konstrukcji jest określona w minutach, ile muszą stać niewzruszone, 60, 90 albo 120 minut. W tym czasie powinna nastąpić ewakuacja ludzi. Odpowiednio muszą być zwymiarowane drogi ewakuacyjne.

Do tego dochodzą instalacje alarmowe i wodne jak różne hydranty, sprinklery. W budynkach wysokich do klatek schodowych wtłacza się świeże automatycznie powietrze. Nadciśnienie zapobiega wtargnięciu gazów pożarowych. Są to skomplikowane i kosztowne urządzenia, które znacznie zwiększają koszty eksploatacyjne. W wysokim budynku z klimatyzacją może być kilka setek klap p.poż. Każda klapa musi raz w roku zostać fachowo sprawdzona, co kosztuje około 50 euro za sztukę. A to jest tylko mały wycinek. Tutaj można zaoszczędzić mnóstwo pieniędzy, więc wielu administratorów to robi. Jeżeli można było wpisywać pilotom samolotów rządowych fikcyjne loty treningowe...

Decyzję o styroporze

w zasadzie podejmuje właściciel budynku. Zatrudniony przez niego architekt i specjaliści proponują zgodnie ze stanem uznanej wiedzy technicznej kilka wariantów ocieplenia budynku, określając koszty, wady i zalety. Inwestor wybiera wariant, co staje się podstawą specyfikacji przetargowej. Wygrywa najtańszy oferent. Wykonawca ma prawo obowiązek zgłoszenia sprzeciwu, jeżeli uważa, że w projekcie są błędy. Jeżeli architekt uzna, że sprzeciw jest bezpodstawny, to projekt będzie realizowany, ale w razie draki odpowiedzialność w spornym punkcie spada na architekta. Ale w Niemczech, gdzie ludzie nastawieni są na współpracę, takie konflikty nie zdarzają się.

Zadaniem strażaków

jest ratowanie ludzkiego życia przede wszystkim. Oczywiście, straż pożarna musi mieć sprzęt specjalny do akcji w budynkach, które występuje w jej rewirze. W budynkach do 22 metrów wystarczają zwyczajne drabiny strażackie. Do 60 m wystarczają jeszcze pompy strażackie. Konieczne są praktyczne szkolenia i ćwiczenia w takich budynkach. Koszty, których łatwo uniknąć. Tym łatwiej nim bardziej trzeci świat. Rzeczywiście, budowanie, eksploatacja i ratownictwo w budynkach wysokich i w ogóle jest bardziej skomplikowane. Pożar, pożarowi nie równy. Natomiast całe projektowanie opiera się na pewnych założeniach, że na przykład pali się tylko na dwóch kondygnacjach, albo do gaszenia użyto tylko dwa hydranty jednocześnie, albo  drzwi po ucieczce ludzi zostaną zamknięte. Ekonomicznie nie jest możliwe uwzględnienie wszystkich możliwych scenariuszy. Albo inaczej, kubatura potrzebna do ukrycia całej techniki p.poż.  stanowiłaby znaczną część budynku.

A już w przypadku pożaru łatwopalnej fasady, wszelkie hydranty i sprinklery, których w Londynie zabrakło, byłyby nieużyteczne, a standardowy rozkaz strażaków, żeby ludzie zostali w mieszkaniach przyczynił się prawdopodobnie do dużej ilości ofiar. Natomiast pomocą byłyby prawdopodobnie silne strażackie wentylatory wdmuchujące do klatki schodowej powietrze i natychmiastowe opuszczenie mieszkań. Ogień atakował mieszkania od  zewnątrz. Oczywiście jest to gdybanie, ponieważ za mało znam szczegółów.

Ale jestem pewien, że wszystkie błędy wyjdą na jaw i zostaną fachowe wnioski na przyszłość wyciągnięte. Nie mam najmniejszej obawy, że ktoś będzie próbował i uda mu się coś zatuszować, a w ciągu kilku miesięcy w niemieckich fachowych czasopismach ukaże się dokładna rzetelna analiza katastrofy londyńskiej.

21:06, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (5) »
niedziela, 18 czerwca 2017

"Niektórzy europejscy politycy, choćby nowy prezydent Francji Emmanuel Macron, przekonują, że do zamachów należy się po prostu przyzwyczaić. Nie jest przecież tak źle, a prawdopodobieństwo udławienia się końcówką długopisu jest wciąż większe niż zginięcia z rąk muzułmańskiego radykała."  -gaworzy "wybitna publicystka" tygodnika wSieci Aleksandra Rybińska. Zwyczajna fałszywka.  Rzeczywiście ryzyko utraty zdrowia albo życia w zamachu jest statystycznie niewielkie w porównaniem z innymi zjawiskami, które nam zagrażają. To jest fakt i nie ma się z czego śmiać. Jednocześnie każdy zachodni Europejczyk podpisze się pod stwierdzeniem: każda pojedyncza śmierć jest o jedną za dużo.

Nikt nie zmuszał Francuzów do wyboru Macrona na Prezydenta. Wybrany został, ponieważ wyborcy  uważają, że bardziej niż inni, da sobie radę z terrorystami. Nie słyszałem żadnego europejskiego poważnego polityka, który namawiałby obywateli do przyzwyczajenia. To znaczy olewał sprawę, nic nie robił i tylko czekał, kiedy się władza "białego człowieka" w Europie skończy. Wręcz przeciwnie dokonano w ostatnich dwóch latach wiele istotnych inteligentnych zmian w organizacji służb specjalnych, policji, wojska itd. w celu eliminacji zagrożeń. Trwa intensywna współpraca pomiędzy wywiadami zagrożonych krajów, która sięga do samej kwatery wroga. Rozumiem, że jest to niewystarczające i pani publicystka, specjalistka od terroru ma mnóstwo pomysłów. Z całą pewnością w kolejnym tekście podpowie Francuzom co mają zrobić.

Sądząc po "wielkim przemówieniu" pani Premier, czytelniczki wSieci, Francuzi powinni utworzyć obozy koncentracyjne z zagładą, gdzie należy umieścić wszystkich muzułmanów jak leci i spokój. A może dałoby się z obozu niemieckiego na polskiej ziemi stworzyć produkt eksportowy. Francuzi zostaliby uratowani i trochę kasy by wpadło... Rząd jest przecież zobowiązany do ochrony swoich obywateli pierwszego sortu i z nimi solidarny, jak przystało na prawdziwych chrześcijan. W cenę usługi należy wkalkulować opłatę licencyjną dla Niemców.

Kolejnym wnioskiem jaki nasuwa się z tekstu jest podejrzenie, że Francuzi są pospolitymi durniami, kiedy wybierają lewaka, faceta, który ma w d... ich bezpieczeństwo.  A przecież media Russian Today tyle wysiłku i pieniędzy włożyły, żeby naród oświecić koniecznością wyboru faszystki Le Penn, która prawdopodobnie chętnie wynajęła by obozy niemieckie na polskiej ziemi.

"Przy czym o prawdziwych przyczynach zamachów należy mówić jak najmniej, a nie są to ani społeczne nierówności, ani bieda czy dyskryminacja, tylko jest to islam w swej najbardziej fundamentalistycznej wersji." wybitna publicystka rozwija swoje myśli. To jest drugie kłamstwo, a może pani publicystka po prostu nie orientuje się w temacie, ale musiała coś napisać, więc napisała, co usłyszała w przysłowiowym maglu.

Społeczeństwa zachodnie są jak najbardziej rzeczowo poinformowane o różnych odmianach Islamu. Być może do pani publicystki nie dotarło jeszcze, że toczą się poważne dyskusje i szkolenia na ten temat, od uniwersytetów, poprzez ulicznych policjantów do popularnych mediów. Każdy mówi, co chce, jak to między wolnymi ludźmi bywa. Istnieje nawet duża grupa poważnych islamskich teologów, którzy ruch IS i podobne nazywają po prostu islamskim faszyzmem. Na uniwersytetach funkcjonują wydziały kształcące dalekich od faszyzmu mułłów. Każda nawet najprawdziwsza polska publicystka może włączyć się do dyskusji. W każdym bądź razie związek terroryzmu z islamem jest powszechnie znany.

"Nieznani sprawcy obrzucili meczet w dzielnicy Oldham koktajlami Mołotowa."  No właśnie, prawicowy ekstremizm zwany kiedyś faszyzmem jest odpowiedzialny w Europie za znacznie więcej zamachów, niż terror islamski. Polska nie odstaje w tej konkurencji. Jak bardzo prawdopodobna jest teza, że pani artykuł zwiększa to niebezpieczeństwo, strasząc islamem i "wykazując" kłamliwie bezbronność "lewackiego" Zachodu?  Być może dlatego zdarza się prawdziwym patriotom po kilku głębszych  pięściami, nożem, zapalniczką zaatakować "wrogów"... Francji. Za wolność naszą i Waszą.

A teraz opowiadanie prawdziwie chrześcijańskie współczesne. Kraj federalny ze stolicą w Stuttgarcie przyjął już ponad tysiąc dziewczyn i kobiet, które część swojego krótkiego życia spędziły jako niewolnice seksualne wśród faszystów islamskich. Została stworzona specjalna służba psychologiczna, która pomaga w powrocie do normalnej rzeczywistości. Irakijscy nauczyciele, psycholodzy są odpowiednio szkoleni. Jednocześnie w Iraku trwa organizacja i budowa poradni, przychodni psychologicznych, które zajmują się też dziećmi żołnierzami tzw. państwa islamskiego. I nikt się tym specjalnie nie chwali. wSieci publikując kilka wspomnień takich muzułmanek mogłoby się przyczynić do lepszego zrozumienia współczesnego świata wśród swoich czytelników.

Z całą pewnością PiS, na podstawie informacji z wSieci nie jest w stanie w najmniejszym stopniu kogokolwiek ochronić. Dotyczy to też najwyższych przedstawicieli Rządu i partii. Gdyby islamscy bojownicy tylko chcieli zaatakować... Raczej tego nie zrobią, ponieważ w Polsce realizowana jest już dzisiaj polityka tzw. państwa islamskiego... 



19:36, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (6) »
sobota, 17 czerwca 2017

 

 

W roku 1983 w Beunos Aires powstał dzieło protestujące przeciwko narodowej katolickiej dyktaturze w Argentynie. Autorka Marta Minujin odtworzyła w skali jeden do jeden grecki Partenon przy pomocy lekkiej konstrukcji stalowej. Ażurowe kolumny zostały wypełnione książkami, które reżim zabronił.

Kurator światowej wystawy sztuki bardzo nowoczesnej Adam Szymczyk postawił imponującą konstrukcję na Friedrichsplatz w Kassel, gdzie impreza Documenta 14 właśnie trwa. Tym razem artystka poprosiła całe międzynarodowe społeczeństwo o dostarczenie jakichkolwiek publikacji, które kiedykolwiek, gdziekolwiek zostały z powodów politycznych zakazane.

Partenon został zbudowany w Atenach około dwa i pół tysiąca lat temu i długi czas służył jako świątynia chroniąca olbrzymią statuę Ateny, ze szczerego złota, oraz srebrny skarbiec  demokratycznego związku miast Attyki. Była to rezerwa na potrzeby ewentualnej obrony przed Persami. W Średniowieczu odprawiano tam msze chrześcijańskie, potem muzułmańskie i w czasach najnowszych stała się z powrotem symbolem demokracji i sztuki.

W pierwszym odruchu pomyślałem "po co to? to jest już nudne." Jednak rozmiary instalacji (70X30X10 m)  nie pozwalają przejść obok, jest czas na refleksję. Przecież każdy wie, że owszem w Niemczech, Ameryce... każdy może drukować i wystawiać, co chce. W razie draki państwo nawet przy pomocy policji musi artyście zapewnić ochronę i pomaga finansowo. Niestety, jednak kiedy porównamy ilość wolnych ludzi z ilością mieszkańców Ziemi, widać, że obszary ludzkiej wolności są minimalne i w ostatnich latach nawet zmniejszają się, więc jest temat.  

Dokumenta jest wielką wystawą sztuki światowej organizowaną w rytmie pięcioletnim od 1947 roku w Kassel. Wystawa odbywa się w całym mieście, na placach, ulicach, w parkach i w wielu "przypadkowych" budynkach. Zadanie jakie stawiają miejscy radni kuratorowi wystawy jest pokazanie najbardziej współczesnej sztuki z całego świata. Dzięki temu obok renomowanych nazwisk pojawiają się artyści nieznani, z krajów nieznanych. Globalizacja. Na wystawie można przekonać się, że po za europejskością (white power) istnieje całkiem ciekawy kawałek świata, którego nie wypada lekceważyć. Niewiedza nie hańbi, ale uparte unikanie wiedzy, czyni z nas głupca pospolitego.

Ciekawi inteligentni artyści żyją na świecie byle gdzie i warto się tym zainteresować. Fotografia ślubna albo pomarszczony druk "świętego obrazka" nad łóżkiem nie wyczerpują form artystycznego wyrazu. Zbyt mało można w ten sposób pokazać. Dlatego twórcy poszukują i wybiegają daleko za mury sztuki kościelnej. Jednym z celów pierwszej wystawy była chęć przełamania ograniczonego obrazu świata zapyziałych Niemców, których "dzicy" Rosjanie, amerykańskie "niedouki", francuskie "brudasy", polscy głupcy kierowani przez germańskich mieszańców, ... rzucili na kolana. Tak, tak, tak myśleli o sąsiadach przyzwoici i mniej porządni Niemcy w roku 1947.

Bez umiejętności przeżywania współczesnej sztuki światowej nie ma znakomitych produktów na eksport i bogactwa dla wszystkich. To ostatnie zdanie dla tych, którym wszystko musi się monetarnie opłacać.

Dlatego warto skierować do Kassel polskie wycieczki szkolne i parafialne, chociaż nie jest to całkiem po drodze do Rzymu. A może coś takiego zorganizować w Polsce z podkreśleniem artystów od Bałtyku do Morza Czarnego na przykład w Zamościu, albo innym miasteczku wschodniej Polski? Bez trudu można w Polsce znaleźć fachowców, którzy się na tym znają i gwarantują sukces. jedynym warunkiem jest wybór według kompetencji, a nie według posłuszeństwa prezesowi.

Albo trochę skromniej, kolejna  Documenta 15 w Kassel, oczywiście, i na przykład we Wrocławiu. Zresztą obecna impreza nr 14 odbywa się po raz pierwszy w dwóch miejscach równolegle, w Kassel i w Atenach. Tak sobie wymyślił kierownik artystyczny Documenty 14 Adam Szymczyk.

 

 

Wszystkie praktyczne informacje o Documenta 14 można oczywiście znaleźć w Internecie.  http://documenta14.de po niemiecku, grecku i angielsku. Strona pokazuje też i opisuje wiele wystawionych dzieł. Rozszerza wyobraźnię lepiej niż jakieś dopalacze "zabić się na chwilę"... 

00:21, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 11 czerwca 2017

Wyobraźmy sobie krainę, gdzie dziewica z dzbanem pełnym złota może podróżować od granicy do granicy bez najmniejszego ryzyka zaczepki. Być może trudno w to uwierzyć, że to co dzisiaj nazywamy Polską graniczyło z takim cudownym imperium. Założycielem organizacji był niejaki Dżingis-Chan, mongolski wódz.

Tak, w XII wieku powstało państwo mongolskie, które swoim prawodawstwem, administracją i wojskiem zintegrowało obszar od Polski do Chin, od Moskwy do Indii. Dotychczas było to największe imperium na ziemi zorganizowane przez gatunek homo sapiens. 26 mln km² zamieszkałych przez 100 mln ludzi. Szacuje się, że w tym czasie w Europie żyło około 42 do 50 mln. Z tej liczby najmniej 10% podlegało Wielkiemu Hanowi w mongolskim Karakum, a potem mongolskiemu cesarzowi Chin. Jedna trzecia Europy znalazła się w granicach Rzeszy Momgolskiej. Nawet naszym Papieżom zdarzało się płacić daninę Wielkiemu Hanowi.

Węgry i Kambodża, Bułgaria i Chiny, Afganistan, północne Indie, południowa Rosja, Wietnam, Iran, Irak, Syria, Gruzja i wszystko co się znajduje pomiędzy podlegało prawu mongolskiemu. Pax Mongolica nazwano po naszemu prawo mongolskie. Korupcja była słowem nieznanym. Natomiast ochrona mniejszości wszelakich i obrona wolności religijnych należała do obowiązków państwa. Skuteczna administracja i bardzo sprawna wojskowość, popierano producentów i handlowców i w ogóle rozwój gospodarczy.  Do tego należał subwencjonowany o chroniony przez państwo słynny szlak jedwabny. Drobiazg, tylko 12 tysięcy kilometrów z motelami, pomocą drogową i policją drogową.

Nowoczesne prawo pocztowe i telekomunikacyjne. Wiadomości, listy i mniejsze paczki pomykały z szybkością 300 do 500 km na dzień przy udziale konia i jeźdźca. Drukowano książki. Produkowano proch strzelniczy, nawigowano z kompasem, płacono papierowym pieniądzem, umożliwiono swobodną wymianę książek i wiedzy w ogóle.

A polski szlachcic uważał się za potomka orientalnych Sarmatów i tak się ubierał, jak gdyby wstydził się swojej europejskości i prawdopodobnie chętnie zostałby Mongołem.!? Jeżeli się za niego przebierał... Ale w całej Europie zastąpiono tradycyjne tuniki i sukienki mongolsko chińskimi spodniami, kurtkami i marynarkami. Zawołanie Hurra pochodzi stamtąd, a wszyscy oficerowie SS przed 80 laty otrzymywali służbowo książki  "Rchingis-Chan, der Sturm aus Asien" i Das Erbe Tschingis-Chans" historyka Michaela Prawdina. 

Żyć nie umierać. Sprawozdania z podróży na przykład takiego Marco Polo przekraczały wyobraźnię niedomytego i niedouczonego Europejczyka. Zresztą kościół we własnym interesie ukrywał, manipulował albo fałszował informacje o imperium, gdzie dziewica..., a wszystkie wyznania są sobie równe.

Imperium mongolskie nie było krótkotrwałym wybrykiem natury lecz rozwijało i zwijało się od XII do XVIII wieku. Do dzisiaj na narody azjatyckie, ale pewnie też na Rosjan i Ukraińców wpływ ma prawo mongolskie Pax Mongolica,  Kodeks Jassa.

W sposób naukowy genetycznie stwierdzono, że Dżengis--Han ma dzisiaj ponad 16 mln potomków. Wśród mężczyzn we wschodniej Europie 8% może tytułować wielkiego wodza Mongołów prapra...dziadkiem. Inne badania wykazują, że jego potomkowie bardziej niż inni rozmnażają się, do dzisiaj.

Mongołowie są tymi tatarami, którzy napadli na ziemie polskie i czeskie w XII wieku. Właściwie dokładnie nie wiadomo, dlaczego już wtedy ich tak nasi nazwali. Natomiast wiadomo, że lud tatarski został krwawo pokonany przez Mongołów a pozostałe resztki zostały w cesarstwie mongolskim zasymilowane, więc byli jedną z pierwszych ofiar Dżyngis-Chana. 

Rzeczywiście Mongołowie byli bardzo brutalni wobec wrogów, ale nie wynikało to z dzikości albo niskiej moralności lecz z przemyślanej taktyki wojskowej. Słynnymi naśladowcami byli Hitler, wódz "narodu poetów i myślicieli" albo tzw. państwo islamskie. Taktyka sprawdziła się w Polsce znakomicie. Prawdziwi Polacy, chociaż daleko od bezpośredniego zagrożenia, dali się zastraszyć i dokładnie spełniają życzenia bandytów islamskich i innej wschodniej mafii. Zdezorganizować państwo, osłabić wojsko, rozwalić unię i NATO otwierając tym drogę do Europy dla potomka Dżengis-Chana. Tym razem można u nas dużo ukraść.

No właśnie, wydaje się, że przetrwaliśmy jako Europejczycy nie dzięki  naszej sile i mądrości, ale z faktu, że nie było u nas co ukraść, a narody były zbyt nieumyte i mało inteligentne, żeby nas w Imperium nowoczesnym zintegrować. W roku 1241 pod Legnicą rekonesans Chana rozbił nasze zbrojne ale źle zorganizowane i leniwe rycerstwo. Jednak zwycięzcy z dalszego podboju zrezygnowali. To nie była dzika horda. Kilkanaście lat wcześniej kupili od kupców weneckich europejskie mapy i dokładne informacje geograficzne, polityczne, gospodarcze itd. Gdyby chcieli, dotarliby bez trudu do Gibraltaru, ale się nie opłacało.

Nawiasem mówiąc Wenecjanie poprosili ich o zapłatę w postaci zniszczenia bazy konkurenta handlowego na półwyspie Kercz (Ukraina). Tym konkurentem byli kupcy z Genua. Tak wyglądała europejska solidarność już kiedyś, więc może Mongołowie zwyczajnie nami gardzili. Na półwysep Kercz udał się oddział specjalny. Mongołowie wymyślili  pierwsi w ogóle pojęcie elitarnego wojska, co miało być zaprzeczeniem amatorskiego pospolitego  ruszenia albo innej obrony terytorialnej.

Oczywiście Mongołowie skorzystali z wiedzy i praktyki starej chińskiej cywilizacji. Ale to też trzeba umieć. 

Warto, żeby prawdziwi Polacy spod sztandaru "white power" zainteresowali się prawdziwą historią świata. Prawda i wiedza zawstydza tylko  raz. Później wie się.

18:57, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (6) »
piątek, 09 czerwca 2017

I mnie się zdarzało zainteresować genealogią. Normalny człowiek jest w stanie z pamięci powiedzieć kilka słów jeszcze o pradziadkach. Których? Rachunkowo każdy z nas pochodzi w trzecim pokoleniu od ośmiu osób. To dziwne, że niezależnie od tego jak bardzo nudzą nas tzw. przyzwoite domy, mieszczański tryb życia, pogoń za pieniądzem, małżeństwa z rozsądku itd. wybieramy sobie dla naszej pamięci tych, którzy coś znaczyli, coś posiadali, którzy osiągnęli jakąś ważną pozycję społeczną... czyli często szukamy w środowisku, którego rewolucyjnie młodzieżowo nie pochwalamy. Jeżeli jednak czujemy, że szanse są niewielkie, żeby znaleźć takich przodków ogłaszamy, że genealogia jest dla snobów i innych głupków...

Trzy pokolenia to tylko 75 lat z lekkim hakiem. Ale kiedy cofniemy się o pięćset lat to pół miliona kobiet uprawiało skutecznie seks z połówką miliona mężczyzn, żebym był dzisiaj tym, kim jestem. W tym czasie kompletną Europę z krajami słowiańskimi zamieszkiwało około 80 mln. Czyli jeden na osiemdziesięciu mieszkańców całej Europy w roku 1500, statystycznie niezależnie od tego, czy jest to Niemiec, Rosjanin, Żyd albo inny Hiszpan jest moim biologicznym krewnym.

Warto, żeby polscy naziści zwani narodowcami zastanowili się nad tymi liczbami. Ale może wymagam zbyt wiele. Oczywiście nie oczekuję z tego kąta odpowiedzi na pytanie: "Kto zasługuje na tytuł prawdziwego Polaka?" Pewien mój znajomy psycholog uważa, że chodzi o poziom inteligencji, którego prawdziwy Polak nie może przekroczyć.

Nie ulega wątpliwości, że każdy z nas ma dwoje rodziców, więc z pokolenia na pokolenie podwaja się liczba przodków. Demografowie zakładają, że następstwo pokoleń przebiega przeciętnie 25 lat, od własnych narodzin do własnych dzieci. W ten sposób zbudowany jest cytowany za Der Spiegel genealogiczny rachunek.

Kiedy przedłużyłem obliczenia o kolejne 500 lat, czyli o 20 pokoleń, wyszło, że na przeciwko moich osobistych praprzodków w ilości tysiąc miliardów stoi liczba mieszkańców Europy w roku 1000 naszej ery szacowana na 42 mln. Coś tutaj nie gra. Niestety w naukach o człowieku dzieją się niestety takie zjawiska, które nie łatwo pogodzić ze zwyczajną biologią i arytmetyką. Może kazirodztwo? Z drugiej strony, kiedyś wiek matek był dużo niższy niż przyjęte w rachunku 25 lat, co zwiększa ilość przodków. Nie chcę się nad tym zastanawiać. Archeolodzy lubią odkrywać miejsca kultu, gdzie składano ofiary ze zwierząt albo ludzi, więc kiedyś zapytałem się jak wielki musiał być Bóg i wiara w niego budowniczych chicagowskich rzeźni? Przecież można założyć, że za kilka tysięcy lat ktoś je odkryje.

Z drugiej strony, jeżeli wybierzemy z każdego pokolenia tylko najzacniejsze dwie osoby, wtedy na tysiąc lat wychodzi tylko 80 osób. Nasze samopoczucie poprawi się, a na spotkanie wystarczy przeciętna knajpa. Ciekawe, dlaczego przede wszystkim ludzie starsi zagrożeni naturalną śmiercią zaczynają się interesować przeszłością? Przygotowują się na rodzinne spotkanie?  Gdzieś tam, czego nie rozumiemy ale czujemy, a może tylko banalnie najstarsze komórki naszej pamięci umierają ostatnie? Diabli wiedzą! 

Jednak niezależnie od tego na ile nauka może poprawić powyższe logiczne biologicznie liczby, ryzyko jest bardzo duże, że wszyscy mieszkańcy ziemi są zwyczajnie bliskimi kuzynami i członkami tej samej rodziny, a o rodzinę trzeba dbać. 

23:55, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (2) »
piątek, 26 maja 2017

Lewicowe partie mają niełatwo, gdziekolwiek działają na świecie. Nawet europejscy socjalni demokraci ledwo zipią. Prawdopodobnie, gdyby nie majątki partyjne nagromadzone przez lata i wsparcie finansowe ze Wschodu, już by nie istnieli. Jednak Rosja przerzuciła się na ekstremalną prawicę. Uważa, że przy pomocy faszystów i innych głupków zdobędzie większe wpływy na świecie niż podtrzymując starą międzynarodówkę. Rzeczywiście biciem po mordzie uzyskuje się szybciej efekty, niż skomplikowanymi nudnymi dyskusjami w parlamencie.

Lecz najważniejszym powodem słabości ruchów dziewiętnastowiecznych socjalistycznych jest ich była skuteczność. Wykonali zadanie i już nie są potrzebni? Prawdopodobieństwo jest duże, że bez Marksa i kolegów wiele ludów europejskich żyło by dzisiaj jak w Arabii Saudyjskiej. Kilkanaście tysięcy uprzywilejowanych, a reszcie można obcinać ręce, nogi albo głowę w zależności jaką częścią ciała wyrazili niezadowolenie z rodziny panującej. 

W Polsce socjaliści i inni "lewacy" będą już niedługo bardzo potrzebni, ponieważ przed naszymi oczyma rodzi się nowa klasa panów, mająca w zupełnej pogardzie tzw. lud i w ogóle ludzi. Jak głęboko w d.. mają już teraz panowie szlachta pisowska i kościelna lud wyborczy świadczy poziom propagandy uprawianej w mediach "pańskich". Drodzy socjaliści, wystarczy przecież wyciągnąć z muzeum hasła socjalistyczne i trochę je zmodernizować. Szczególnie argumenty z początków rewolucji w Rosji i w Niemczech. Tak, tak, kiedy w Rosji rozwijała się rewolucja, w niemieckich miastach zakładano rady radzieckie. Niezłe są też hasła z początków socjalizmu polskiego. Warto zajrzeć do notatnika agitatora z tamtego czasu.

Zabawne jest dzisiaj obserwować,  kiedy chłopi pańszczyźniani i służba z pańskiego dworu z entuzjazmem, pod przewodnictwem miejscowego proboszcza rzuciła się do  odbudowy tamtej Polski... szlacheckiej. Niektórzy dopiero w trzecim pokoleniu mają własne buty i chodzili do szkoły. Niektórzy zostali nawet profesorami dzięki realizacji pomysłów socjalistycznych w PRL-u, a dzisiaj walczą bezrozumnie z tzw. "lewactwem" i nie przeszkadza im zupełnie, kiedy ich prezes ogłasza zastąpienie "lewackiego" establishmentu  nową warstwą panów. Neopanów?

Zabawne jest obserwować, kiedy Prezydent, syn profesora, który prawdopodobnie studiował na prawdziwym uniwersytecie dzięki rewolucji socjalistycznej, czci dzisiaj "wyklętych żołnierzy", którzy walczyli przeciwko reformie rolnej i za przywróceniem szlacheckiego przywileju do studiowania. Ktoś zwariował? 

Wiem o czym mówię. Moi dziadkowie żyli jeszcze z dzierżawienia ziemi byłym chłopom pańszczyźnianym. Babcia, prawdopodobnie w ramach przekazywania doświadczeń na kolejne pokolenia opowiadała małemu brzdącowi, czyli mnie, jak trzeba na chłopów uważać, bo oszukują. Chłopi często woleli podzielić się zbiorami bezpośrednio z dzierżawcą, niż handlować z "Żydami". W ogóle ta cała biurokracja była im podejrzana i uciążliwa. Zdarzało się więc, że przygotowywali specjalnie "cieńsze" snopki. Jednak jej synowie uważali już, że system, gdzie jeden posiada ziemię, a drugi musi prawie za nic na niej pracować jest znaczną nieuczciwością. System, gdzie jeden jedzie na dziwki do Paryża, a drugi ma jedną parę butów do ubrania dopiero przed bramą kościelną, a w kościele też szlachcic... Po za tym przeważały jednak opowieści o porządnych, przyzwoitych przedstawicielach ludu. Jedni obronili krewnego, kiedy bolszewicy zgonili ich przed dworem i ogłosili, że teraz są wolni i mogą sobie z dworu wziąć wszystko co potrzebują, a resztę spalić. Inny, prawdziwy oficer NKWD i Polak, ostrzegał babcię przed terminami wywózki na Syberię i podpowiadał u kogo mają się na noc schować, chociaż już przed wojną przez zieloną granicę chodził do Sowietów na szkolenia. Albo, kiedy krewny w latach pięćdziesiątych XX wieku w drodze z syberyjskich "wczasów" zatrzymał się w kresowym miasteczku, przychodzili do niego dzierżawcy babci chcący złotem zapłacić za uprawianą rolę. Oczywiście byli przekonani, że przekaże pieniądze właścicielce. Niestety wujek, przedwojenny prawnik uznał, że nie ma upoważnienia... Tak, tak przedwojenni Polacy byli prawi i sprawiedliwi. Takie sobie kresowe opowieści.

Jeszcze w początkach XX wieku do seminariów duchownych i na uniwersytety przyjmowano wyłącznie przedstawicieli warstwy uprzywilejowanej. Podstawowym zadaniem kościelnych było tłumaczenie, że podział na bogatych i biednych wynika z odwiecznych praw naturalnych i nic się nie da zrobić, ale posłuszeństwo wobec bogatych zostanie wynagrodzone wiecznym pobytem w przyjemnym niebie, gdzie wszyscy będą wolni i sobie równi.

Historia lubi się powtarzać. Prosty korsykański oficer, który obronił francuską rewolucję obywatelską, został później  zwyczajnym cesarzem i na różnych stołkach królewskich i książęcych posadził swoich krewnych. Dzisiaj polski lud, przepraszam, suweren, zwalcza managerów establishmentu  i innych cudzoziemców, pełny entuzjastycznej nadziei na zajęcie zwolnionych stanowisk. Niestety ilość dobrze płatnych i władczych pozycji jest ograniczona, więc cała reszta zostanie popędzona do roboty za kilka złotych. Większość będzie musiała żyć nadzieją na lepsze życie w niebie. Przepustką do raju będą cierpienia ziemskie, które należy cierpliwie znosić. Jak zwykle. Dzisiaj jedyną realną sensowną alternatywą jest demokracja liberalna ze swoim trójpodziałem władzy, gdzie potrzebni są też socjaliści i jest miejsce nawet dla neokomunistów. 

Prezes, p.o. pierwszego sekretarza jedynej słusznej partii, przywraca struktury i zwyczaje PRL-u, żeby ustanowić (sam tak powiedział)  klasę panów. Pomieszanie z poplątaniem. Na razie wyraża się to przede wszystkim w ruchu drogowym. Następnym i najważniejszym etapem będzie udzielanie przywileju na zarabianie pieniędzy. Podstawy prawne i strukturalne są już prawie gotowe. Nie przypuszczam, żeby Napoleon Bonaparte i prezes realizowali jakiś sprytny plan. Po prostu tak wyszło. Albo jaki lud, taka władza.

Wcześniej, czy później socjaliści i ateiści będą potrzebni, żeby po raz kolejny uratować suwerena przed zniewoleniem. Warto  przyjrzeć się jednak wielkiej idei współczesnej pod tytułem równość szans, czyli rozdawać przede wszystkim wędki, a nie ryby. Oczywiście, trudno nie zauważyć, że syn rybaka umie się z natury rzeczy wędką skuteczniej posługiwać. Dlatego ważne jest, żeby wszystkie dzieci niezależnie od tego jak daleko od łowiska się urodziły... Takie programy realizuje się na przykład już teraz w niemieckich... przedszkolach. Obowiązkowo, niezależnie od pochodzenia, koloru skóry, religii, orientacji seksualnej, obywatelstwa...

Moi rodzice i wujkowie, prawdopodobnie ze zwykłego ludzkiego odruchu, uważali ustrój swoich rodziców za niesprawiedliwy i byli bardzo blisko socjalistom. PRL jednak odrzucali, prawdopodobnie tylko ze względów estetycznych i codziennego obrażania ludzkiej inteligencji. Nikt z moich krewnych nie wpisywał zaliczeń do indeksów przywożonych z Komitetu Centralnego PZPR przez kierowcę, ponieważ towarzysze nie mieli czasu zajmując się umacnianiem roli partii, a dyplom politechniki, potrzebowali do kariery w przemyśle, gdzie zarobki były wyższe, niż w komitecie. Była to realizacja leninowsko-stalinowskiego pomysłu na wymianę burżuazyjnych kadr technicznych na nasze ludowe. Zdaje się, że nawet Edward Gierek przedostatni przywódca komunistyczny PRL-u został w ten sposób magistrem inżynierem.

Dla porządku dalej informuję pisowskie służby porządkowe, że moim ojcem był oficer "wyklętych" Narodowych Sił Zbrojnych, więc zgodnie z obowiązującą dzisiaj kulturą polityczną mam prawo postawić na baczność tych wszystkich bardzo narodowych młodzieńców wypinających piersi przy groźnych minach w walce o "prawdziwą" Polskę. Proszę o kilka pomników i specjalną rentę, a może nadawałbym się nawet na Prezydenta :))

Socjaliści weźcie się w końcu do roboty. Może zacząć od szczerej diagnozy: Dlaczego nie udało się, chociaż nie brakowało sukcesów? Z całą pewnością recepty gospodarcze... Warto zastanowić się nad historycznym faktem, że socjalizm zachodni powstał na salonach rycerskich i mieszczańskich, natomiast rosyjski wywodzi się bardziej z melin złodziejskich oddalonych znacznie od państwa prawa i nauki.

Bez was społeczeństwo będzie niekompletne i chorobliwe. 

17:20, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (4) »
czwartek, 18 maja 2017

Małpy człekopodobne żyją w gromadach około 50 sztuk. Zdarzają się grupy większe nawet do 150 osobników lecz są niezbyt stabilne. Po za tym małpy prowadzą życie społeczne tak jak my. Obserwowano nawet wojny i wojenne zbrodnie, a nawet ludobójstwo. Małpy współpracują przy ochronie swojego terytorium. Młode uczą się od starych i doświadczonych. Pomagają sobie nawzajem, a za banana można kupić seks...

Klejem, który trzyma grupę razem są osobiste znajomości. Dzięki osobistym kontaktom, wzajemnej obserwacji  i plotkom współplemieńcy stają się przewidywalni dla członków grupy, czyli są nasi. Wbrew pozorom jest to dosyć znaczne osiągnięcie intelektualne. W przypadku grupy 50 osób, trzeba obserwować 1225 podwójnych relacji. Związki potrójne i poczwórne występują jeszcze liczniej.

Prawdopodobnie  największymi plotkarzami w świecie zwierzęcym jesteśmy my. Pomimo tego, w czasach przedrolniczych po świecie włóczyły się niewielkie grupy myśliwych i zbieraczy ograniczone do kilku tuzinów. Podstawą do współpracy w grupie były osobiste kontakty. Wszyscy inni byli po prostu obcy, nie znani i prawdopodobnie uważano ich najczęściej za niebezpiecznych. Prawdopodobnie obcy był statystycznie bardziej niebezpieczny, niż pomocny, więc należało go pogonić, a najlepiej zabić i zjeść.

I teraz w XXI wieku mamy z jednej strony organizacje zatrudniające setki tysięcy ludzi, którzy się oczywiście nawzajem nie znają. Pomimo tego wstają codziennie rano, idą do pracy. Wynikiem ich działalności jest znakomity mercedes albo inny porsche. Ludzkie społeczeństwo nie rozwija się równomiernie. Na wielu obszarach, krążą w dalszym ciągu grupki myśliwych, które zwyczajnie usiłują jak zawsze złupić zdobyczne przedsiębiorstwo albo nawet całe państwo. Zasada "teraz k... my" i bić obcych należą do najstarszych reguł postępowania ludzi.

Te niechlubne i w dzisiejszych czasach niepraktyczna zasady ma za sobą setki tysięcy lat... Natomiast pomysł tworzenia olbrzymich międzynarodowych przedsiębiorstw, czy całych państw, gdzie każdy ma prawo do życia niezależnie od pochodzenia, religii, koloru skóry... ma dopiero kilkaset lat teoretycznie, a praktyczna realizacja nie trwa dłużej jak jedno pokolenie dobrobytu. No właśnie, i dokładnie tam się żyje najlepiej.

Nic więc dziwnego, że populistom udaje się w ostatnich latach wykorzystać odwieczne "wrodzone" zjawisko tkm. Wystarczy tylko zgromadzić wokół idei o bardzo złych i groźnych obcych odpowiednią ilość wyborców. Udało się też w Polsce ale i w USA.   Nawet kulturalna oświecona Francja z trudem opiera się przed naporem łowców i zbieraczy.     



15:35, danekstraszynski , Polityka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 maja 2017

Pomysł PiS-u na referendum o konstytucji jest zwyczajną powtórką z PRL-u. To jest bardzo niebezpieczna sprawa. Dziwię się, że jeszcze polscy, krajowi prawnicy i zwyczajni dziennikarze nie wyszli na barykady. Trudno nie wspomnieć opozycji parlamentarnej...

Bez względu na treść, obiektywnie referendum przyczyni się do dalszego demontażu państwa prawa, czyli pogłębi znacznie polskie bezprawie. Trudno nie zauważyć, że stan taki nazywa się bezprawiem. Z całą pewnością na bezprawiu korzystają przestępcy, a porządni obywatele ze zbioru suweren dostają po jajach. Nie potrzebna jest do tego stwierdzenia wiedza prawnicza, ani socjologiczna... Nawet najbardziej szczera wiara w zamach smoleński, w geniusz prezesa albo niebiańską opiekę nie ochroni nikogo. Wystarczy sobie pooglądać stare amerykańskie westerny.

Załóżmy, że aktualny wódz pisowski i jego podwładni są kryształowymi ludźmi, którzy władzę totalną nad społeczeństwem potrzebują, żeby oczyścić Polskę z bandytów. Ich wrodzona szlachetność nie pozwala im załatwiać prywatnych interesów, wzbogacać się nielegalnie i legalnie dzięki polityce, zwalczać prywatnych wrogów i własne fobie przy pomocy i na koszt państwa. Po za tym funkcjonariusze dobrej zmiany są znakomicie wykształceni, są przygotowani do nowych obowiązków i stale doskonalą swoje umiejętności. Są już tak do przodu, że cały świat zagraniczny zakrztusił się z wrażenia i tam w tych różnych międzynarodowych instytucjach boją się o swoje stołki, co może być powodem dyplomatycznej totalnej izolacji Polski.

Politycy nawet najlepsi zgodnie z prawem naturalnym nie są wieczni. Co nastąpi, kiedy ich następcy będą zwykłymi gangsterami i przejmą stery w państwie. Na przykład rosyjska i włoska mafia mają ogromne doświadczenie i osiągnięcia w tej dziedzinie. Bezprawie dobrej zmiany na pewno temu nie przeszkodzi. Praktycznie już teraz wystarczy obstawić kilka stanowisk w państwie polskim swoimi ludźmi i już ma się klucze do sejfu, gdzie przechowywane są podatki (budżet) i oszczędności (banki narodowe) mieszkańców dużego europejskiego kraju. Marzenie każdego włamywacza może się spełnić. Dotychczasowe skoki na kasjerki na stacjach benzynowych, albo w kasach spółdzielczych to pikuś, przy perspektywach jakie otwiera dobra zmiana.

Nawet wielki kapłan dobrej zmiany i jego toruńscy uczeni nie zaprzeczą, że naiwnością jest oczekiwać od wielkiego gangstera wyłączenia z kręgu ofiar wielbicieli wielkiego byłego prezesa. Na dzikim zachodzie nie ma zmiłuj się. Zdarzało się, że nawet świętobliwi bywalcy świątyń byli okradani podczas nabożeństwa.

Teraz trochę historii. W Teheranie i Jałcie wielcy tego świata uzgodnili, że Polska zostanie wyzwolona przez Rosjan i będzie demokratyczna. Sprzeczność pomiędzy Związkiem Sowieckim i demokracją pominięto dyplomatycznym milczeniem. Dzięki temu znacznie zmniejszono straty ludzkie po stronie Aliantów i udało się Rosjan zainteresować wojną przeciwko Japonii. Rosjanie zostali zobowiązani do przeprowadzenia w Polsce wolnych demokratycznych wyborów w krótkim czasie  po wyzwoleniu.

22 lipca 1944 roku  została w Moskwie ogłoszony Manifest PKWN czyli pierwszy krok w kierunku Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.  Czas leciał, a wymaganych przez zachód wyborów nie było. Istniała bardzo uzasadniona obawa, że nawet czerwoni ludowi Polacy nie wybiorą Kraju Rad. Naciski ze strony Aliantów zachodnich trwały. Polscy londyńscy politycy nie mogli dogadać się z polskimi komunistami i socjalistami. W Polsce trwała krwawa walka, skazana na klęskę wojna domowa. 

I wtedy w Moskwie powstał pomysł, żeby przeprowadzić referendum 3xtak. Dla potrzeb międzynarodowych podano, że suweren zażądał referendum i z tego powodu powszechne wybory należy odłożyć na później. Referendum zostało wykorzystane przez czerwonych do wypróbowania tzw. demokracji socjalistycznej, gdzie zawsze nasi wygrywają. Termin wyborów został ustalony na 30 czerwca 1946, czyli faktycznie dwa lata po przejęciu władzy przez komunistów.

Mniej więcej połowę komisji wyborczych udało się odpowiednio obsadzić swoimi ludźmi. Resztą zajęła się specjalna ekipa NKWD, która w tym celu przyjechała do Polski. Udało się. Wyniki na trzy pytania były oficjalnie pozytywne w ilości od 68 do 91%. Natomiast nieoficjalnie w tajnych dokumentach zapisano pozytywne procenty od 27, 33 i 73. Najwyższe poparcie uzyskało trzecie pytanie dotyczące zajęcia przez Polskę tzw. Ziem Odzyskanych. 

Pytanie pierwsze dotyczyło likwidacji senatu. Pytanie drugie brzmiało "Czy chcesz utrwalenia w przyszłej konstytucji ustroju gospodarczego zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienia podstawowych gałęzi gospodarki krajowej, z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej? "

Społeczeństwo wiedziało  wtedy, że 3 X tak oznacza akceptację władzy komunistycznej i nawet chłopi bezrolni obdarzeni ziemią tzw. obszarników byli przeciwko. Natomiast unarodowienie, czyli podporządkowanie wszystkiego co się rusza jednej partii jest dzisiaj jak najbardziej aktualne i postuluje to podobno strasznie antykomunistyczna PiS. 

Właściwie pytania można bez problemu powtórzyć w zapowiedzianym referendum treningowym zwanym konstytucyjnym, które ma się odbyć dwa lata po przejęciu władzy przez PiS. Nawet plakaty i hasła z tamtego okresu można wykorzystać "Nie chcesz Niemca, głosuj TAK."

Warto zwrócić uwagę, że tzw. żołnierze wyklęci, według PiS-u zwolennicy dobrej zmiany, walczyli przeciwko "unarodowieniu podstawowych gałęzi gospodarki krajowej." czyli ginęli  w walce przeciwko głównemu postulatowi polityki gospodarczej dobrej zmiany. 

22:42, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (2) »
piątek, 05 maja 2017

Dzisiaj zauważyłem nowe, dopiero co narodzone rybki, które gromadnie szaleją, jak to dzieci. Jeden z rogów tarasu zajmuje zgrabnie wymurowana dziura w ziemi 3,0 x 1.0 x 1.0 m. Od wielu lat żyją tam prawdziwe złote  rybki. Prawdopodobnie są zadowolone, ponieważ nigdy nie próbowały mnie korumpować, żebym wypuścił je do lepszej wody. Nie znoszą pokarmu ze sklepu, niezależnie od ceny i piękności opakowania. Do niedawna zgraja składała się z dwóch większych samców pokrytych czerwonymi łuskami. Towarzyszyły im dwie złote ale mniejsze samiczki. I tyle. Kiedyś wcześnie rano podniosłem żaluzje i z nad wody wystartowało wielkie czarne ptaszysko z długim dziobem. Coś strasznego. Tym bardziej, że po tej wizycie zniknął jeden z samców.

I wtedy się zaczęło. Płytko pod powierzchnią wody wypatrzyłem małe jeszcze szaro czarne rybki nie dłuższe niż dwa centymetry. Niespodziewanie zauważyłem dwa  razy większe samce. Szybko nabierały koloru czerwonego. Małe rybki nie tylko nie rosły, ale z jakichś  tajemniczych powodów znikały. Ostatni dojrzały samiec i dwie złociste babcie przestały się pokazywać.  Nastąpiła naturalna i prawdopodobnie bardzo brutalna wymiana pokoleń. Ktoś kogoś zagłodził odcinając od alg, albo pożarł, albo śmiertelnie okaleczył. Teraz pływają sobie spokojnie dwaj młodzieńcy z dwoma koleżankami. Równowaga została przywrócona.

Natomiast w przyrodzie po za moim basenem dzieje się... Równowaga została zachwiana. Do stawów, jezior, mórz i oceanów wrzucono substancje i pomysły (lekarstwa, hygiena...) które powodują, że wszystkie małe bezbronne rybki osiągają dojrzałość rozrodczą. Dzięki technologii wpompowano do systemu wystarczająco dużo pożywienia, więc póki dzieci były małe, odpowiednio małe były problemy. Niestety, ograniczenie śmiertelności niemowląt i dzieci... W europejskim  Średniowieczu więcej niż połowa dzieci umierała przed 14 roku życia. Wystarczyło, że szlacheckie przywileje zapewniały lepsze warunki przeżycia i powstała nadwyżka rycerzy. Znudzony wojownik bywa jednak niebezpieczny dla otoczenia, więc odpowiedzialni papieże i królowie zaczęli ich wysyłać na wojny krzyżowe. Chodziło o to, żeby zabijali się z pożytkiem. W bogatej i kulturalnej Arabii było co ukraść.

Niestety zmniejszenie śmiertelności młodzieży powinno towarzyszyć ograniczenie dzietności kobiet. Zamiast "co rok prorok", antykoncepcja, planowanie rodziny itd. Do rozładowania napięcia konieczny jest też seks przed- albo poza małżeński i brak przemocy w układach damsko-męskich. Wolny wybór chociaż na jedną noc. Ważny jest wiarygodny państwowy system świadczeń socjalnych, gdzie do zabezpieczenia starości niepotrzebne są własne dzieci. Ciekawe, że emigranci z krajów wielodzietnych, gdzie duże rodziny są życiową ekonomiczną koniecznością, po przybyciu na Zachód przestają rozmnażać się, ich dzietność zbliża się do liczb tubylców.

Moje rybki w jakiś cudowny sposób potrafią wyczuć ilość pożywienia w baseniku i dostosować odpowiednio populację. Natomiast ci wszyscy młodzieńcy mordujący się nawzajem na znacznej części powierzchni Ziemi nie walczą o trzy posiłki dziennie, lecz o mercedesa, komórkę i "markowe" dżinsy, przybierają pozy hollywoodzkich supermanów walcząc z Ameryką i usiłują wyrwać skarb, dziewczyny z tradycyjnego sejfu rodzinnego. Z braku pieniędzy muszą biedacy posłużyć się przemocą.

Ciekawe skąd rybki i młodzieńcy czują, że nie wystarczy dla wszystkich i potrzebna jest eksterminacja nadwyżki. Czyżby nasze mózgi zawierały czujnik przeludnienia i procesor, który automatycznie przerabia sygnały na agresywne działanie przeciwko bliźnim? Albo jesteśmy podłączeni do jakiejś powszechnej kosmicznej inteligencji, która nam wszystkim i rybkom podpowiada, co jest grane w naszym otoczeniu i jak mamy się zachować? Może jednak w kosmosie też toczy się walka między różnymi bogami i to przenosi się na nasz poziom ziemski? Jeden podpowiada "make love not war", a drugi wrzeszczy histerycznie "Polska dla Polaków", cała Ziemia dla Muzułmanów i "America first". Mogłoby być śmiesznie, gdyby nie było strasznie.

Około 6 milionów lat temu pewna małpa urodziła siostry z wadą genetyczną. Jedna jest przodkiem współczesnego szympansa, a druga jest naszą praprababcią. Taki jest przynajmniej stan wiedzy na dzisiaj. W kolejnych milionach lat powstało wskutek genetycznych pomyłek wiele osobników człowiekopodobnych. Znamy na razie sześć sztuk, które w znacznym stopniu żyły równolegle i zniknęły w ostatnich tysiącach lat, kiedy pojawił się człowiek współczesny.  

Ciągle żywe jest pytanie o różnice pomiędzy człowiekiem i szympansem. Yuval Noah Harari przeciwstawia stadion piłkarski wypełniony dziesiątkami tysięcy szympansów  trybunom zaludnionych zwykłymi kibicami. Niewątpliwie małpy wywołają totalny chaos, natomiast homo sapiens...

Z całą pewnością małpy wkroczą na boisko, zaczną bójki między sobą, chyba, że klany rodzinne zostaną zamknięte w osobnych klatkach. Po za tym szympanse na wolności prowadzą regularne wojny, w których po jednej  stronie może stanąć nawet 150 rycerzy. Jak się zachowuje homo sapiens każdy wie. Współczesna nauka unika jak ognia dyskusji o ludzkim zachowaniu się w aspekcie ewolucji z obawy przed dostarczeniem rasowych argumentów dla kolejnego firera albo innego prezesa. Chociaż trudno znaleźć krajowy związek piłki nożnej, gdzie jakaś część kibiców nie stanowi namacalnego dowodu małpiego pokrewieństwa człowieka, niezależnie od koloru skóry, koloru oczu i włosów.

 

Widzę, że zbyt oddaliłem się od mojego akwarium, więc kończę. 







23:38, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 01 maja 2017

Rzeczywiście statystyki są bardzo niesympatyczne. Polska należy do krajów, w których kierowcy pojazdów mechanicznych zabijają nieznośnie często zwyczajnych ludzi. Zjawisko tym bardziej dziwi, ponieważ wystarczy przekroczyć śmieszną rzekę i jeszcze śmieszniejszy jej dopływ, żeby znaleźć się w krainie, gdzie grabarze mają trudniej.

 

Słusznie więc niejaki Włodzimierz Zientarski wkurzył się i wystosował wielki emocjonalny apel do tych nnych, żeby w końcu przestali się nawzajem zabijać. Trwa długi pierwszomajowy weekend,wtedy dzieje się rzeczywiście na drogach... Nie tylko sami kierowcy powinni zrezygnować z mordowania bliźnich, ale też inni politycy powinni się w końcu dogadać i w domyśle zabronić...

 

Pan Zientarski jest bardzo wybitnym dziennikarzem motoryzacyjnym i musi się od kilkudziesięciu lat  temacie orientować. Takie jednoznaczne stanowisko zajęli jego zawodowi koledzy szacownych GW i Onetu.

 

A ja sobie tak po amatorsku myślę, wynalazek pojazdów mechanicznych zupełnie zmienił środowisko w jakim żył od zawsze człowiek. Bardzo nieliczni mogą się pochwalić dziadkiem, który kilka razy w życiu poruszył się z szybkością ponad 100 km/h. Dzisiaj, wielu szybciej dojeżdża do pracy codziennie i do kościoła w niedzielę. „Kościelnym” wystarcza woda święcona i możemy tą kategorię pominąć.

 

Po za tym podejrzewam, że prawdziwe problemy rozwiązuje się na poziomie szczegółów. Ponieważ większość z nas nie ma „w genach” życia z dużymi prędkościami… Ponieważ różnimy się szybkością dostosowania się do zmieniających się warunków środowiskowych… Wydaje się, że wystarczy wyeliminować z ruchu drogowego zacofanych niedostosowanych idiotów i już statystyki śmierci poprawią się. Taki drogowy przygłup może po za tym okazać się genialnym konstruktorem, czy badaczem mikrobów albo skutecznym bramkowym nocnego klubu, więc też szkoda, żeby się zabił. Po za tym może mieć matkę i ojca i siostrę i babcię…

 

Dlatego na zachód od Odry za brak dojrzałości psychicznej upoważniającej do udziału w ruchu drogowym traci się bardzo łatwo prawo jazdy, chwilowo na miesiąc albo kilka. Jeżeli ostrzeżenie nie zostało zrozumiane zastępuje odsunięcie od pojazdów mechanicznych z wyjątkiem roweru i mopedu ( do 25km/h) na zawsze. Zgodnie z zasadą negacji kary śmierci można wrócić na drogę po uzyskaniu pozytywnej opinii psychologa, który musi stwierdzić, że on osobiście uważa, że delikwent dojrzał… MPU, czyli medizinische psychologische Untersuchung, jest dobrze znane w polonijnym środowisku. Tacy na przykład
Szwajcarzy konfiskują dodatkowo narzędzie przestępstwa, czyli pojazd. Jak to bywa w liberalnej demokracji „ofiara” może odkupić pojazd od sędziego na licytacji.

 

Przypuszczam po amatorsku, że pan Zientarski ma wystarczającą siłę dziennikarskiego przebicia, żeby zacząć rzeczową i szczegółową dyskusję o polskiej jeździe. Za szybko, za mały odstęp i na trzeciego, czyli wszystkie przesłanki do skutecznego samobójstwa. Zwyczajnie pełen strachu zatrzymuję się przed przejściem dla pieszych.

 

Ostatnio zahamowałem przed polska zebrą przepuszczając staruszkę. Wyprzedził mnie z rozmachem młodzieniec wymachując pięścią w moim kierunku. Babcia wykazała się niesamowitym refleksem uciekając przed idiotą. Skutek systematycznego treningu?

 

Ostatnio wiózł mnie rodak, świeżo przybyły, kiedy mu w końcu powiedziałem, że jazda na zderzaku jest tylko niebezpieczna i nie skraca ani o sekundę czasu jazdy zdziwił się. Kiedy dodałem, że nikt ze świadków nie uważa jego wyczynów za wielką sztukę i raczej uważają to za idiotyczny niebezpieczny idiotyzm, zdziwił się. Sądził, że tylko kiepscy kierowcy utrzymują większy
dystans do poprzednika, wydłużając w ten sposób korek drogowy.

 

Albo, na youtube obejrzałem film ściganta. Na liczniku ponad 200 km/h w gęstym ruchu miejskim, a copilot opiera się ręką o deskę rozdzielczą. Ubaw po pachy. Czy ten facet ma pojęcie ile waży jego ręka podczas gwałtownego hamowania i ile wytrzymują jego kości? Ciekawe co sądzą o tym nauczyciele jazdy polskiej?

 

Jest o czym publicznie dyskutować. Można zacząć od siebie, czyli zacząć informować, że Zenon K. (44 lat) wymusił pierwszeństwo przejazdu na Krystynie W. (22 lat). Oba pojazdy uległy uszkodzeniu wycenionemu przez policję na 66 tysiące złotych. Na dzisiaj dowiadujemy się, że volvo wymusiło na renault… Tak jak gdyby ta cała motoryzacja była kolejną plagą egipską, która spadła niespodziewanie na biedną Polskę i jej bezradnych mieszkańców.

 

Na koniec spróbuję optymistycznie. Otóż przypuszczam, że niezależnie od tego, co napisze pan Zientarski i zadecydują „inni politycy” aktualnie toczy się zwyczajna selekcja naturalna. Osobnicy, którzy mają trudności ze zrozumieniem i dostosowaniem się do nowego świata autostrad i stref 30 km/h, po prostu, dosłownie giną, przeważnie w młodym wieku, bez szans przekazania swoich genów kolejnym generacjom. Wystarczy więc gdzieś schować się, nie dać się zabić, przeczekać i doczekać wspaniałych statystyk.

 





01:53, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (3) »
sobota, 15 kwietnia 2017

Najprawdziwsza prawda.

Proboszcz wyłudza od cywilnej gminy działkę za bezcen i sprzedaje ulubionemu biznesmenowi za wielokrotnie wyższą kwotę. Powstaje cenny biurowiec. Przed parafią staje nowe luksusowe Audi. Biskup obrzuca nieprzyjemnymi epitetami, tych, którym się handel ziemią nie podoba. Zaleca nienawiść do wszystkiego, co wymyka się spod kontroli jego kościoła. „Oni są źli, godni potępienia. My musimy ich zwalczać bezwzględnie, bo zdradzają nas, czyli słuszny naród polski, bo działają w złych zamiarach nie popierając naszych oczywistych interesów.  Dzięki Bogu po naszej stronie stoją politycy, którzy gotowi są wstać z kolan przed światem, leżąc plackiem przed nami…” Inny biskup z ambony ogłasza, że lud w formie osiłkowatych patriotów może poturbować artystów, którzy się biskupowi nie podobają.

Do czego potrzebny jest kapłanom ustawowy monopol na handel ziemią? Żeby bardziej uzależnić rolników od parafii?

Bez poparcia hierarchii kościelnej nie było by PiS-u przy władzy i antychrześcijańskiej "dobrej zmiany". Kapłani dla własnej prywaty odcinają kupony zaufania i autorytetu jakie kościół zgromadził przez wieki pozytywnej społecznej i narodowej działalności. Do kiedy wystarczy? 

Jak należy ocenić, zgodnie z chrystusową nauką, pogoń za pieniędzmi i stanowiskami ludzi, których podstawową kwalifikacją jest wyrażanie publiczne wiary w wybuch na prawym skrzydle i duża frekwencja w kościele?  Być może jednak syn Boży został już skorumpowany tronem polskim i uwierzył w smoleński zamach?, więc dla polskich prawdziwych chrześcijan nie ma sprawy. 

Normalnie z wysokim stanowiskiem związana jest duża odpowiedzialność, Najłatwiej jej uniknąć dysponując odpowiednią wiedzą i doświadczeniem. Nie ma jednak obaw. Budowa systemu Prawa i Sprawiedliwości dla swoich właśnie dobiega końca.

 

Święto Wielkanocne.

jak na złość, czci człowieka, który jest przeciwieństwem polsko-watykańskiego biskupa. Jezus Chrystus miał swoją prawdę, za którą był gotów umrzeć. I tak się stało, chociaż zrezygnował z przemocy. Wierzył, że prawdziwa prawda sama się przebije do
umysłów ludzkich. Prawdziwa prawda nie potrzebuje przemocy i fałszerstwa. Jezus Nienawiści, oszustwu, fałszowi i chciwości dla własnych korzyści przeciwstawiał miłość.

Każdy może sprawdzić we własnym sumieniu jak dalece od prawdy jest zdanie: Polski Kościół stoi tam, gdzie stali rzymianin Pilatus i żydowscy biblijni faryzeusze. Podejrzewam, że dla prawdziwego chrześcijanina nie powinno to stanowić problemu.

Chociaż  mam nadzieję, która zwyczajowa umiera ostatnia. Chrystus jako król polski wkurzy się.

W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki, i gołębie. (...) powypędzał wszystkich ze świątyni, także barany i woły (...) do tych, którzy sprzedawali gołębie rzekł "Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mojego ojca targowiska." (J.2 13-17) 

Skromnie przypominam, że chrześcijaństwo wywodzi się od Chrystusa. Wypadałoby, chociaż przy okazji świąt przypomnieć sobie o co wtedy, przed dwoma tysiącami lat.

 

Życzę wesołego jajka moim czytelnikom i pozostaję otwarty na teologiczne i inne pozbawione przemocy kontrargumenty.

22:53, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (4) »
wtorek, 11 kwietnia 2017

Leonardo da Vinci też by teraz tak namalował swoją ostatnią słynną wieczerzę. Stół biesiadny podzieliłby na dwie części, a po środku ustawiłby ekran kinowy. Genialna inscenizacja. Nic dziwnego, że z wypiekami na twarzy obejrzałem wielką imprezę jeszcze większego ministra "od deski do deski", ponad czterdzieści minut.

Najpierw minister podziękował najwybitniejszym polskim i zagranicznym uczonym za ich wysiłek i poświęcenie dla wielkiej sprawy dochodzenia do prawdy, która złośliwie ukrywa się. Potem wybitny profesor doktor inżynier podziękował ministrowi za umożliwienie mu dokonania wielkich odkryć naukowych. Zrobiło się przyjemnie.  Pozostali bohaterowie skromnie skryli się w mroku po za światłem teatralnym. Wstydzą się?

Już na samym początku udowodniono przy pomocy nowoczesnej symulacji, że rosyjscy piloci potrafią latać bardzo precyzyjnie. Czerwona kreska pokazująca rzeczywisty lot pokrywa się prawie idealnie z zieloną wzorcową. Brawo. Niestety na lotnisku panował zupełny chaos, ponieważ świadkowie bardzo nie dokładnie określali wysokość przelotu Iła nad płytą lotniska.  Rzeczywiście różnica od kilku do siedemdziesięciu metrów jest porażająca. Nie mogli się umówić na jedną liczbę? Na wojskowym lotnisku? Po za tym rosyjscy piloci nie odważyli się wylądować, chociaż podobno na  pokładzie mieli limuzynę prezydencką.

Następnie pokazano kreski zakreślone przez polskiego tupolewa. Jeśli chodzi o linię zieloną nie ma rewelacji, ale już czerwona linia pokazuje pokazuje pełną fantazji polską jazdę. Widać wyraźnie, że Polacy są wolni, wstali z kolan i nie dadzą się prowadzić na rosyjskim sznurku jak jakiś Tusk. Nawet, kiedy Amerykanie ze swoim  pull up wtrącali się, nasi nie odpuścili. Trudno mieć przecież zaufanie do kogoś, kto nas w Jałcie zdradził i nie przysłał wsparcia dla warszawskich powstańców.

Niestety, jak wiadomo lot skończył się gwałtownie w krzakach. Na ekranie pojawia się jednoizbowa malutka budowla w stanie opłakanym. Farba razem z tynkiem jest w stanie zaawansowanego rozpadu. Między nami, może to byś tylko genialna wojenna maska. Trudno przypuszczać, że w środku znajduje się aparatura do sterowania  lotami. Dwa okrągłe analogowe monitory połyskują słabym zielonym światłem, jak w starych filmach wojennych. Na krzesłach siedzą dwaj dojrzali mężczyźni przebrani za zielonych ludzików. Najwybitniejsi polscy uczeni genialnie odkryli, że ludziki nie zostały tego dnia przebadane przez lekarza i dlatego przed monitorami usiedli zupełne nielegalnie. Te codzienne badania medyczne żołnierzy stanowi rosyjską i tajną wunderwaffe. Wiadomo, z wojownikiem wyposażonym w zaświadczenie lekarskie nie jest łatwo wygrać.

I tutaj pada pierwsze ciężkie oskarżenie. Rosyjscy nawigatorzy nie wydali polskim pilotom zakazu lądowania i oddalenia się od ziemi. Bez rozkazu od naziemnego nawigatora chłopcy nie wiedzieli po prostu co maja robić. Oczywista oczywistość, jak powiedziałby mistrz neologiki i po za tym prezes. Rosyjskiemu pilotowi Iła, czyli swojemu, powiedzieli, natomiast Polaka olali, czekając, aż się rozpier..., co wpisuje się znakomicie w historię przyjaźni polsko-radzieckiej, więc musi być prawdą. Nikt rozsądny przecież nie zaprzeczy, że Rosjanie w 1939 napadli na wschodnią Polskę, a później przy pomocy Jałty skasowali resztę.

Prawdziwie wielcy uczeni odkrywając zakryte bywają zmuszeni do nazywania rzeczy nie nazwanych albo naukowo definiują znaczenie istniejących wyrazów.  I w tej dyscyplinie komisja uczonych ministra odniosła sukces. Dotychczas faceci z wieży usiłujący uporządkować z pozycji przyziemnych ruch na niebie nazywani byli kontrolerami lotów. Natomiast nawigatorzy, którzy wyznaczają kurs statku znajdowali się na pokładzie i dzielili los pasażerów. Trudno nie przyznać, że w epoce dronów i innych automatycznych pojazdów... Taki na przykład wielki nawigator zwany Kolumbem, dzisiaj siedział by sobie w tawernie w Palos, oglądając przy szklanicy porto mecz Real Madryt przeciwko FC Bayern München. Natomiast w kierunku zachodnim wysłał by jakiś automat.

No właśnie, nawet Tupolew leciał sobie "w automacie", więc piloci mogli uciąć pogawędkę z przełożonymi i pasażerami, co jest oczywistym obowiązkiem każdego kapitana statków wycieczkowych. Każdy, kto obejrzał chociaż jeden tematycznie zbliżony serial, wie, że zadaniem kapitana jest utrzymanie przyjemnej atmosfery na pokładzie. Nie tylko Rosjanie, ale też Amerykanie nudzili ostrzeżeniami "terrain ahead, pull up". Jednak prawdziwy Polak nie może mieć zaufania do zdrajców jałtańskich. Być może bajdurzenie amerykańskie rozpraszało pilotów i w znacznym stopniu ułatwiło zamach. Ale to jest już temat na kolejną rocznicę intensywnych badań specjalnej komisji. Czekamy na zalecenia komisji o montażu w kokpicie guzika, który wyłączał by amerykańską propagandę.

Następnie udowodniono, że ładunek wybuchowy  w aluminiowej konstrukcji udającej samolot może wybuchnąć i spowodować zniszczenia. Niewątpliwie zwiększenie budżetu komisji znacznie przyczyniło się do tego wiekopomnego odkrycia. Kiedyś wystarczało tylko na parówki. Ciekawe, gdzie przechowywany jest eksperymentalny wrak i czy Rosjanie będą mieli dostęp do niego, żeby w końcu skierować swoje śledztwo we właściwym kierunku?

Można oczekiwać, że dalsze prace komisji skupią się na badaniach pochodzenia ładunku i osoby, która podrzuciła bombę na pokład. Od razu można wykluczyć załogę i pasażerów... Chociaż przy zastosowaniu neologiki...

Wzorem może być śledztwo wokół zamachu w Lockerbie. Tam badacze doszli od nitki do kłębka i złapali lewaka z Trypolisu za przysłowiową rękę. Z tego wyniknęły całkiem wysokie odszkodowania, więc opłaca się zainwestować. Po za tym wydaje się to prostą drogą do Putina i Tuska. Zbyt wielu niedowiarków naiwnie uważa, że ludzie cywilizowani, kulturalni uśmiechają się do siebie podczas przywitania tak po prostu z dobrego wychowania, chociaż prawdziwi znawcy ludzkiej duszy, czyli panowie lepszego sortu, od lat ostrzegają, że oznacza to tylko przygotowanie spisku.

Kolejnym odkryciem komisji jest fakt: Skrócenie jednego skrzydła o jedną trzecią nie powoduje żadnych skutków aerodynamicznych i dla jego pasażerów. Po prostu samolot leci sobie spokojnie dalej. Nawet koniak nie wyskoczy z kieliszka. Podejrzewam, że konstruktorzy i ich koncerny celowo niepotrzebnie zwiększają rozpiętość samolotów, żeby więcej zarobić. Po tym naukowym odkryciu nie będzie można w tak ordynarny sposób naciągać klientów.

Dotychczas wierzyliśmy, że duża powierzchnia skrzydła umożliwia lot z mniejszą szybkością, a brak symetrii sił na obu płatach nośnych powoduje przechylenie i nawet obrót samolotu. Zgodnie z tą zasadą od lat budowane są samoloty. Pilot z kokpitu może zmieniać powierzchnię nośną aktywną skrzydła.  Każdy pasażer może przez okno operację zauważyć. Komisja udowodniła, że zasada nie dotyczy Tupolewa.

Po za tym wspomniano o braku sterylności w baraku nawigatorów. Należy natychmiast włączyć do komisji higienistów, żeby mieli szansę odkryć o jakie patogenne mikroby tutaj chodzi. Raczej trudno uznać, że generał i pułkownik... W ogóle nie byłoby sprawy, gdyby na czas prezydenckiej wizyty rosyjscy żołnierze przestali komunikować ze swoimi przełożonymi. Jednocześnie powinni przejąć dowodzenie nad prezydenckimi polskimi oficerami. Logiczne? Neologika. Czy w ten sposób odbywa się reorganizacja polskich sił zbrojnych? Strach się nie bać. Może jednak Rosjanie litościwie przyłączą Polskę i zaczną wydawać rozkazy polskim ministrom, żeby wiedzieli co mają robić. W końcu PRL uno powstał w dużym stopniu dzięki doradcom moskiewskim, więc PRL bis... "Nie będziemy się wstydzić własnej historii." krąży wśród prawdziwych patriotów.

Dla porządku muszę uzupełnić, że pan minister albo pan profesor przed projekcją zapowiedział dyskusję widzów z członkami komisji. Natomiast po projekcji okazało się, że dyskusja odbędzie się tylko internetowo kilka godzin później. Każdy może zapytać, a członkowie komisji odpowiedzą na wybrane przez siebie pytania. 

Można spodziewać się, że wybitny  film wybitnej pełnej poświęceń komisji, skonsultowany z najwybitniejszymi specjalistami polskimi i zagranicznymi trafi pod strzechy. Biedni mężowie, biedne niewiasty, biedne dziewki i dziatki poddani będą neologicznej obróbce. 

 

P.S.

W ostatnich kilkunastu latach gospodarka polska przestawiła się znakomicie na wysoko technologiczne rynki zachodnie. Staliśmy się niespodziewanie prawdziwą skuteczną konkurencją dla markowych firm zachodnich. Ten proces przyśpieszał. Ostatnio pewien policjant wodny opowiadał, że kontrolował barkę z niemiecką załogą. W szoku nawet tego nie zauważał, że usiłuje z kapitanem rozmawiać po polsku. Z konieczności zawodowej uczy się polskiego. Dopiero rodak powiedział mu, że może z nim rozmawiać po niemiecku. Tak, tak większość transportu wodnego i drogowego jest w rękach polskich. Albo w Bochum w ostatnich latach kilka tysięcy ludzi straciło pracę bo polskie zakłady Opla okazały się lepsze. Zachodni rolnicy piszczą ze strachu przed dostawcami znad Wisły, okna i materiały budowlane, meble, yachty itd. itd. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Drang nach Westen.

Polska konkurencja na rynkach zachodnich stała się poważną sprawą. Zastanawiałem się, kiedy lobbyści i inna "żydokomuna" zorientują się w niebezpieczeństwie i zaczną wiosłować w przeciwnym kierunku i jakich wioseł użyją, żeby proces przyhamować. Okazało się, że dowcip o polskim kotle w piekle, którego nie potrzeba pilnować, ponieważ rodacy z entuzjazmem z własnej inicjatywy wciągną do smoły każdego, który wypłynie na powierzchnię, jest smutną najprawdziwszą prawdą. Wystarczyło zaangażować prawdziwych Polaków i ogłosić dobrą zmianę wymierzoną w gorszy sort i w kadzi piekielnej zakotłowało się. Niestety to jest dopiero początek procesu, który z każdym dniem rozkręca się.

Już dzisiaj tysiącom polskim zwyczajnym naukowcom, lekarzom, inżynierom i innym majstrom, którzy robią zwyczajne kariery na zachodzie zaczynają przyglądać się tubylcy, czy nie postępuje w nich dobra zmiana. Natomiast Made in Poland stanie się znowu znakiem szemranym? Brawo PiS.

Niestety, nie ogarniam, skąd się biorą ci "najwybitniejsi (pisowscy) uczeni" i "wybitni politycy". Pospolici idioci?,  inteligentni inaczej?, czy cyniczni cwaniacy?, karierowicze?, którzy dla jakiś swoich potrzeb psychicznych i materialnych wykorzystują ludzi przyzwoitych, dobrodusznych, prawych i sprawiedliwych, którzy jednak ciągle stanowią większość wyborców ugrupowania "lekceważenia Prawo i Sprawiedliwość dla swoich".

 

20:53, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 09 marca 2017

"Przy wyborze partii politycznej istnieje czerwona linia, której chrześcijanie nie mogą przekroczyć: nie można zaakceptować wrogości przeciwko cudzoziemcom, rasizmu, antysemityzmu, nienawiści i poniżania innych gmin religijnych (-) Polityczna propaganda, która produkuje strach i wyobcowanie i podkreśla jednostronnie narodowe interesy, jest z chrześcijańskim punktem widzenia nie do pogodzenia."  

powiedział niejaki Reinhard Marx. Po za tym facet jest rzymskim kardynałem i prymasem Niemiec. Jednoznaczne stanowisko zajął podczas wiosennej  (2017) konferencji niemieckich biskupów w Bergisch Gladbach. Niemiecki kardynał właśnie pośrednio ogłosił. że PiS jest niechrześcijański i niegodny katolickich wyborców. Przypadkowo pochodzi z plemienia, które przed tysiącleciem, ... Różne kościoły... Ten sam Bóg?...lecz inna kasa.

Odra, którą na co dzień płynie woda w ilości poniżej potrzeb, i która praktycznie nie przedstawia jakiejkolwiek przeszkody dla umiejącego trochę pływać... Graniczną Nysą możną przeważnie pokonać w kaloszach. Rzeczywiście, w czasach, które mają teraz wrócić, czyli w peerelowskiej podstawówce, bez problemu pływałem na drugą stronę Odry i wracałem.

W tym czasie żeliwne dekle kanalizacyjne miały jeszcze napisy typu Stettin, Neusalz, Grünberg, Buderus itd., a na niektórych ścianach budynków stało Persil , albo coś podobnego. 

Na tle Amerykanina Donalda Trumpa wszystkie wyczyny polskich władców wypadają jak wielkie intelektualne osiągnięcia. Coś wisi w powietrzu.

Idioci wszystkich krajów łączcie się, aż ... się nawzajem pozabijamy.





 







23:44, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (8) »
piątek, 03 marca 2017

"Merkel ,głupia szwabka". Wybrałem delikatniejszą formę określeń jakimi obdarzają "genialni" polscy internauci. Można oczywiście w ten poprawić sobie prowincjonalne samopoczucie.  Efekt jest jednak krótkotrwały, więc trzeba dodać brzydkich przymiotników, żeby działało, żeby chociaż przez moment w fantazji poczuć się mądrzejszym od tej "wstrętnej" kobiety. Jak z narkotykami. Dawki rosną w miarę spożycia, aż w ostatnia końcu porcja zabija spożywacza. 

Niejaki Zygmund Freud, wiedeński psychiatra już przed stu laty pisał, "Człowiek sukcesu, energiczny potrafi przez pracę swoją  fantazje życzeniowe w rzeczywistym świecie zrealizować. Kiedy się nie udaje wskutek oporu otoczenia albo własnej słabości, następuje odwrót od świata realnego i osobnik zaczyna żyć we własnym fantazyjnym świecie, gdzie wszystkie jego duchowe potrzeby znajdują oczywiście zaspokojenie."  Taką przyjemność uzyskuje kosztem oderwania się od rzeczywistości, co w skrajnym przypadku prowadzi do poważnych zaburzeń psychicznych. Może też dochodzić do agresywnego naginania prawdziwej prawdy do swojej fantazji. Można żądać od współplemieńców potwierdzenia własnych wyobrażeń świata.

 

Wróćmy do prawdziwego życia. Angela Merkel jest doktorem fizyki teoretycznej, co osiągnęła nie po znajomości, lecz wręcz przeciwnie. DDR nie sprzyjał córce pastora. Po za tym mogę sobie wyobrazić, że ona więcej wie o uprawianiu chrześcijaństwa od wielu polskich biskupów. Akademickie badania mówią, że do osiągnięcia doktora w fizyce teoretycznej potrzebne jest IQ-Wert przekraczająca 130 (Hochbegabung). Takie zdolności pojawiają się mniej więcej w 2% populacji. Dochodzi do tego jeszcze 1% najbardziej inteligentnych (Höchsbegabten) IQ powyżej 135. Z tej grupie pochodzą geniusze.

Wyraźnie widać, że pomysł o niskiej inteligencji pani Merkel jest strzałem kulą w płot i z całą pewnością trafi rykoszetem strzelca. Z trzech słów można już określić cechy osobowość: nie ma pojęcia o kanclerzu Niemiec i geografii, jest prostakiem pospolitym.

 

Pozostajemy dalej w prawdziwej rzeczywistości. Na Zachodzie rozwinęła się taka kultura narodowa, że toczy się wielkie współzawodnictwo pomiędzy instytucjami i w gospodarce  komu uda się znaleźć i zatrudnić tych najzdolniejszych. Na ten cel wydawane są ogromne pieniądze. Przy czym zupełnie nie ma znaczenia, czy kandydat jest czarny, biały, łysy, żółty i jaką albo żadną religię wyznaje. Po prostu takie egzemplarze zdarzają się w ilości 3 na 100, więc bardzo głupio byłoby wybrzydzać. Najlepiej udaje się to Amerykanom, ale inni nie są dużo gorsi, lecz czynią to bez fejerwerków, którzy nauczyli się stwarzać znakomite warunki dla super zdolnym, więc przyjeżdżają tam i pracują dla Ameryki ludzie wszystkich ras, wyznać itd. Inni nie są dużo gorsi, lecz czynią to bez fajerwerków. Sprawę ułatwia znacznie fakt, że tradycyjne rządy w wielu krajach opierają się o kumoterstwo, korupcję i przemoc i takie też są kryteria doboru kadr jakichkolwiek.

Ocenia się, że około 50% zdolności wnoszą geny, a reszta pochodzi z wychowania. Dlatego nowoczesne systemy edukacyjne stawiają sobie za cel znalezienie tych najzdolniejszych jak najszybciej po urodzeniu, żeby otoczyć talenty odpowiednią opieką, niezależnie od poziomu kulturalnego i pochodzenia rodziców.

Trzeba przyznać, że koalicja PO PSL postawiła polski system oświatowy na właściwe tory i w odpowiednim kierunku. Polscy uczniowie i studenci stawali się z roku na rok bardziej porównywalni z ich koleżankami i kolegami na Zachodzie. Dobra zmiany nie tylko zmieniła kierunek jazdy, ale aktualnie pracuje intensywnie nad wykolejeniem pociągu. Właściwie nie wiadomo dlaczego. Tęsknota za PRL-em?

Powstaje system oparty na posłuszeństwie, a nie na sprawności umysłowej. Inteligentniejszy jest ten, który potwierdza fantazje prezesa i jego kumpli. Wiara w zamach smoleński i nieomylności jednej słusznej partii jest miernikiem inteligencji. Wystarczy zapamiętać kilkanaście nazwisk tzw. żołnierzy wyklętych, stawać na właściwych apelach, wykonując właściwe gesty i między pospolity kurwy i pierdolenie wstawiać słowa patriotyzm, ojczyzna, nasz kochany kościół i już uchodzi się za człowieka kompetentnego zdolnego do objęcia najwyższych funkcji  w państwie i gospodarce państwowej.

Oczywiście pobożnym życzeniem jest wygranie konkurencji ludźmi posłusznymi nie najwyższych lotów z zachodnimi politykami i przedsiębiorcami. Oczywiście odbije się to na zarobkach, formach pracy itd. Polaków. Naród sam siebie skazuje na pośmiewisko. Oczywiście można tłumaczyć głupim, że inni nas nie rozumieją albo są złośliwi, a inni po prostu nie rozumieją dlaczego Polacy złoty róg zamieniają pracowicie na sznur. Nie kapują na przykład jak po Skubiszewskim, Bartoszewskim, Mazowieckim, Sikorskim mogli pojawić się Fotyga z kolegą.. nazwisko już znika w zapomnieniu. Lech Wałęsa staje się wrogiem ojczyzny. Jacyś niedorozwinięci?  

Wracając do Freuda. Powodem trudności życia w prawdziwej rzeczywistości jest seksualność dziecięca niewłaściwie nie do końca przeżyta, co jest warunkiem przejścia do wieku dojrzałego. Pozostałości dziecka w dorosłym kolidujące z rzeczywistością przeszkadzają żyć w realu. Rozwiązaniem jest ucieczka do własnych fantazji, gdzie "świat jest w porządku", gdzie czujemy się dobrze. Problem trafia w znacznym stopniu katolików, gdzie seks jest dokładnie reglamentowany, a seksualność dziecięca nie istnieje, więc jest brutalnie zwalczana.

 

Istnieje jednak alternatywa do powyższego wywodu. Rządzący są bardzo inteligentni, ale podpisali z kimś kontrakt jak Faust z Mefisto. Sprzedadzą duszę i za to otrzymają beztroskie życie. Będą bardzo bogaci i tak piękni, że wszystkie niewiasty położą się im u stóp. Ten ktoś dostarczył znakomity plan opracowany przez wybitnych fachowców, którzy czytali nie tylko stuletniego Freuda. Scenariusz funkcjonuje bardzo skutecznie, a świat się dziwi, że tak bardzo kochający wolność naród z entuzjazmem podąża w niewolę.

23:04, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (15) »
czwartek, 02 marca 2017

Mężczyzna z bujną jasną fryzurą okrążył już po raz trzeci stół konferencyjny. Otyły, lekko zgarbiony... Spacer wyraźnie nie sprawiał mu przyjemności. Zniecierpliwienie nie pozwoliło mu na erotyczne zainteresowanie młodą tłumaczką, która siedziała cierpliwie, już od dawno do wszystkiego przyzwyczajona. Zresztą zaspakajanie potrzeb seksualnych przełożonych było jak gdyby wpisane do jej zawodu. Oczywiście, można też inaczej, ale ryzyko pozostania nauczycielką dla agentów specjalnych jest duże. Oni też mają potrzeby. Wtedy jednak miała większy wybór, nie musiała ze wszystkimi. Dobrze wybierała z przyjemnością i korzyścią dla siebie. Niewątpliwie koleżanki zazdrościły jej dzisiejszej  pozycji przy najpotężniejszym facecie na Ziemi i jej okolicach.

"Skocz, zapytaj się o co chodzi. Ile możemy czekać? Co się z tym pajacem dzieje?" Tłumaczka nie zdołała jeszcze podnieść swojego zgrabnego tyłeczka, kiedy zapukano do drzwi. Po chwili wszedł wysoki barczysty mężczyzna i powiedział "Już jest w drzwiach wejściowych, za trzy minuty tutaj będzie." I bardzo grzecznie tyłem wycofywał się.

"Koniecznie musicie sprawdzić, tak jak mówiliśmy, czy nie posiada jakiś środków do nagrywania. Bardzo ważne." "Szefie spoko. Mamy swoje metody i aparaty. Prześwietlimy gościa dyskretnie. Jeżeli trzeba to zagłuszymy." uspokoił Prezydenta agent.

Nagle młodzieniec usunął się w bok i do pokoju wpadł lekko zdyszany wódz wielkiego narodu. "Widzisz ja muszę dla treningu biegać po schodach. Moja dziewczynka windą nie nadąża." rzucił z siebie po niemiecku. "Nie rozumiem po niemiecku." "Ale przecież twoja rodzina pochodzi z Niemiec." Tym razem Amerykanka po amerykańsku zaczęła tłumaczyć. Panowie podali sobie ręce. Uścisk rosyjski był mocny wytrenowany zastraszający. Dowódca najpotężniejszej armii  nie dał jednak bólu po sobie poznać. Nie z takimi osiłkami robił już geszefty.

Usiedli jak gdyby nic przy stole. "Ta rozmowa jest absolutnie tajna. Nikt się o tym nie może dowiedzieć, dopóki plany nie zostaną zrealizowane." zaczął prezydent. W pięknych oczach rosyjskiej tłumaczki, która już dojechała windą, pojawił się strach. Najbliższe lata spędzi w tajdze ucząc agentów angielskiego. 

"Tak trzeba. Sytuację międzynarodową znamy doskonale obaj. W wielu krajach europejskich zrobił się totalny rozgardiasz." rozpoczął energicznie Władca. "Pomogłeś inteligentnie i pieniędzmi." przerwał mu Prezydent.

"Nie przyjechałem tutaj, żeby się kłócić ale, żeby załatwić ważny interes." "Zgoda. Rzeczywiście mamy mało czasu. Zaraz zacznie się oficjalna konferencja z tą całą zgrają półgłówków."

"Widzę, że lubisz nazywać rzeczy po imieniu, więc zacznę, jeżeli pozwolisz. Francja, Niemcy, Austria i podobni na wschód od Odry dadzą sobie radę. Przykręcę trochę kurek z pieniędzmi i uspokoi się. Będą sobie dalej demokraczyć, ale z respektem do nas. Na Ukrainie trwa już wojna. Z litości nie robimy z tego kolejnej Syrii. Natomiast w Polsce toczy się już zimna wojna domowa. Nasi ludzie przesadzili i oni teraz całkiem szczerze skaczą sobie do oczu. Staramy się rozbroić ich wojsko, żeby nie narobili szkód. Ale to wszystko wiesz, więc przejdę do mojej propozycji.

Proponuję walczące koguty rozdzielić. Zachodnim Polakom pozwolimy mieszkać na zachód od Wisły i niech sobie gniją w waszej w Unii. Natomiast wschodnich połączymy z zachodnią Ukrainą. Mogą sobie nawet przenieść stolicę do Krakowa, a Lwów wróci do macierzy, o czym marzą." "Bez takich szczegółów. Granicami zajmą się fachowcy." przerwał Prezydent. Obydwie tłumaczki znające się przecież na polityce zbladły jednocześnie nie przestając tłumaczyć." 

Władca "Reszta Ukrainy pozostanie prawdziwą Ukrainą jak zawsze pod naszą kontrolą. Wtedy dla zachęty możemy takiej Ukrainie oddać Krym, więc przyczyna sankcji zniknie i będziemy mogli normalnie współpracować. Dla świętego spokoju proponowałem nawet Niemcom Szczecin, ale odmówili. Na razie."

Prezydent zaniepokoił się " A co na to Polacy? Nie zbuntują się?", a kościół, a Watykan?.

"Nie ma sprawy. Mamy już trzysta lat doświadczenia w prowadzeniu Polaków za nos. Nasz Patriarcha obiecał już na Kubie Papieżowi zachowanie przywilejów dla jego ludzi i znaczne ułatwienia w rozbudowie kościoła na zachodniej Ukrainie, więc Kościół zarobi na zmianach i nie będzie się sprzeciwiać."

"Dobry pomysł. Właściwie bez sprawiedliwej korektury granic nie da się gorących głów uspokoić. Realną alternatywą będzie rozszerzenie krwawej awantury ukraińskiej i gorąca wojna domowa  w Polsce. W ten sposób zasłużymy sobie na pokojowego Nobla bardziej niż ten wymoczek Obama." ucieszył się Prezydent.  

"Jest jeszcze jedna ważna sprawa." odpowiedział Rosjanin. "Pilnie potrzebujemy połączenia lądowego z Kaliningradem."

"W czym problem? zapytał Prezydent.

"Teren ten znajduje się w północno wschodniej Polsce. Ale my już się przygotowujemy. W tych okolicach gwałtownie rozwija się faszyzm, który nasz naród zdecydowanie ma ochotę pokonać, nawiązując do zwycięstwa nad Hitlerem."  tłumaczy Władca.

"Ok. to jest szczegół. Możemy teraz sprawy przekazać do dokładnego rozpracowania. Ale ponieważ to służy pokojowi to oczywiście jestem za." zakończył prezydent.

"Super. Dziękuję za przyjemną i rzeczową rozmowę. Droga do pokoju została zarysowana. Wspólnie uzgodnimy termin opublikowania naszych pomysłów. Najpierw muszą moi ludzie z twoimi rozpracować szczegóły i terminy" Rosjanin z rosyjską tłumaczką podnieśli się energicznie z krzeseł.

Cała czwórka opuściła pomieszczenie. Prezydent uśmiechnął się do swojej tłumaczki "Teraz relaks w moim pokoju."

Rosjanka spojrzała znacząco i głęboko w dojrzałe oczy Prezydenta głęboko zgodnie z instrukcją KGB. "Kiedy indziej. Teraz jest zbyt niebezpiecznie. Na pewno nadarzy się jeszcze okazja." mrugnął do Amerykanina , klepną w zgrabną pupę i zakończył flirt Władca Rosji.

 

 

PS Taki sen męczył mnie ostatniej nocy. Mogą to być skutki postu leczniczego, jaki zacząłem przed pięcioma dniami. Żyję tylko o wodzie bez chleba. Ale z drugiej strony, gdyby rozdzielić rzeką "zdrajców", opcję niemiecką i niewolników od wyprostowanych bohaterów, prawdziwych patriotów i właścicieli jedynej prawdy... Kto wie?

15:46, danekstraszynski , Polityka
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12