opis techniczny brudnopis, nie ma wolności bez odpowiedzialności
Blog > Komentarze do wpisu

Granice satyry

Pewien niemiecki rencista za własne pieniądze wydrukował Koran na... papierze toaletowym. Rolki dostarczył do toalet przy meczetach i ośrodkach kultury muzułmańskiej. Naprawdę zdarzyło się.

Obrazek, który pokazuje dwóch wiernych klęczących przed ołtarzem. Obaj żegnają się jedną ręką. Drugie ręce, zwolnione z obowiązku religijnego wyciągają portfel z tylnej kieszeni spodni kolegi. Kilku innych wiernych w rzędzie ma obie dłonie złożone do modlitwy, więc nie wiemy jak się zachowają podczas, kiedy jedna dłoń zostanie zwolniona. Tak sobie wymyśliłem. Może już ktoś to narysował.

Jednoznacznie happening rencisty jest nagą prowokacją wyznawców Allaha. Rencista  pokazał jak bardzo w d... ich ma. Wyraził swoją pogardę. Myślę, że nikt nie ma ochoty znaleźć się w jelicie grubym starego człowieka.  Natomiast mój obrazek ośmiesza dwulicowość zachowania, obłudę niektórych wiernych. Nic oryginalnego. Frontem do Boga pobożność. Za plecami złodziejstwo, albo zaprzeczenie innego przykazania bożego. Motyw towarzyszy kościołom chrześcijańskim od wieków.

Wydaje się, że granica pomiędzy satyrą i obrazą uczuć religijnych (Gotteslästerung) przebiega wzdłuż potoku motywacji. Na jednym brzegu spacerują ci, którzy po prostu nie lubią, nienawidzą religijnych, tak prostu z serca, albo dokładniej, z brzucha, odruchowo, bez żadnego uzasadnienia.

Na drugim brzegu zarzucili wędki rozumni wędkarze, którym się nie podobają, konkretne zjawiska ludzkiej religijności i próbują je złowić w sposób atrakcyjny, dowcipny i prowokacyjny. Prowokacja jest potrzebna, żeby nas sprawą zainteresować.

Oczywiście, niestety, prowokowanie często zbliża się do granicy dobrego smaku i zdarzają się przekroczenia. Kierowca wyścigowego pojazdu porusza się na granicy wyznaczonej przez prawa fizyki. W tym miejscu łatwo o przekroczenie i wtedy sprzęt sportowy razem ze sportowcem opuszcza drogę.

O smaku trudno dyskutować, a już karanie za zły smak jest absurdem. Po prostu unikamy ludzi, którzy uprawiają estetykę, która nam nie odpowiada. Można jednak umówić się, że satyra zbliżająca się do okolic odbytu smakuje nam mniej. Wyjątkiem byłaby krytyka gastrologa. Nieczęsto kiszkom towarzyszy taka obudowa jak na zdjęciu poniżej. Powód publikacji zdjęcia jest popularno-naukowy. Ułatwia wyobraźni zrozumieć położenie przewodu pokarmowego.



Może rzeczywiście oceniając wydarzenie satyryczne powinniśmy sprawdzać intencje autora? Jeżeli dzieło wydaje się nam niesmaczne, możemy odwrócić wzrok. Gorzej, kiedy przed obrazem znajdują światła. Możemy przeoczyć zielone i niepokój społeczny w korku drogowym murowany. Oglądanie tego wpisu na drodze grozi wypadkiem.  

Niektórzy biskupi niemieccy żądają zaostrzenia prawa przeciwko satyrykom. Inni wysocy funkcjonariusze chrześcijańscy uważają, że Boga w ogóle nie można obrazić i paragrafy są tutaj zupełnie nie na miejscu. Wielu przedstawicieli niemieckich muzułmanów dodaje, że religii też nie można obrazić, ponieważ jest na to zbyt potężna. Komar, który próbuje zjeść słonia naraża się na śmieszność.

W Niemczech obowiązuje § 166 StGB (Kodeks Karny) nazywany popularnie Gotteslästerungsparagraph albo Blasphemieparagraph (bluźnierstwo). Dzięki temu obrażony wierny może zwrócić się do sądu. Zniesławianie wyznania (Beschimpfung) jest zagrożone karą więzienia do 3 lat albo karą pieniężną, może zostać zakazane, jeżeli prowokuje rozruchy. Kodeks uwzględnia wszystkie wyznania i grupy światopoglądowe na przykład Wolnomularstwo. Kryterium jest publiczny charakter wypowiedzi, możliwości dotarcia do obrażanych. Przedmiotem ochrony prawnej (Rechtsgut) jest jednak nie religia, lecz spokój społeczny. Krytyka wyznań jest bezkarna.

Takie procesy odbywają się. Kilkanaście rocznie. Współcześnie zdarzały się już zakazy publikacji i wystawiania i kary pieniężne. W zeszłym roku pewien bloger musiał zapłacić 2.500 euro za wpis "Islam jest rakowym wrzodem, który rozkłada (jeszcze) wolne narody na naszej planecie...". W roku 1994 został zakazany i zdjęty z programu rockmusical "Das Maria Syndrom". Maria przebrana za zakonnicę spotkała się ze spermą na desce klozetowej. Tylko fekalny niesmak, czy niebezpieczna dla otoczenia inscenizacja?  Pokazanie "świętej deski" pobrudzonej "boskim nasieniem" można uznać za nieapetyczne. Na zdjęciu inna scena musicalu. Wymiana flory bakteryjnej pomiędzy zakonnicami.



Dyskusja za i przeciw toczy się już od roku 1851, kiedy paragraf trafił do Pruskiego Kodeksu Karnego. Generalnie można powiedzieć, że religijni są za zaostrzeniem, a artyści za zlikwidowaniem. Nie należy spodziewać istotnych zmian w najbliższym czasie. Brakuje wystarczającej demokratycznej większości, żeby dokonać zmian. Praktyka zależy od mądrości sędziów.



 

sobota, 17 stycznia 2015, danekstraszynski

Polecane wpisy

  • Na froncie, luty 2018

    Wiedza o negatywnym wpływieoligarchii kremlowskiej(nie mylić z narodem rosyjskim) na demokratyczne kraje powoli staje się "dobrem" oficjalnym, tak bardzo, że po

  • Kultura prawna

    Ustawa IPNu i co dalej Prezydent podpisał ustawę IPNu. Wolne media polski informują . Nie chcę znęcać się nad autorami karkołomnych analiz. Dziennikarze i polit

  • Spór z Israelem

    Powodem sporu z Israelem w sprawie obrony tzw. interesów polskich jest pospolity analfabetyzm aktualnych przedstawicieli państwa polskiego. Napisali ustawę po

  • JEREMI PRZYBORA "DOBRANOC"

    Dobranoc, dobranoc mężczyzno, zbiegany za groszem jak mrówka dobranoc, niech sny Ci się przyśnią porosłe drzewami w złotówkach Złotówki jak liście na wietrz

  • KS.JÓZEF BAKA , JEZUITA I SATYRYK XVIII w. "ŚMIERĆ"

    Śmierć (jak o tym niżej będzie) swoje figle płata wszędzie: magnata przygniata, bogacza zahacza, młodzika spotyka, w rycerzy uderzy, nawet księży zmitręży, Śmie

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/01/17 15:27:57
Niemiecki Kodeks jest, jak Niemcy, bardzo praktyczny. Ale przecież naturą religii są emocje.
Jeśli o mnie idzie, to bym w ogóle religii nie mieszała z paragrafami. Dokładnie takiej samej rany emocjonalnej można się spodziewać u kogoś, kogo się nazwie np. parszywym Żydem, jak i np. parszywym bękartem. Amerykanie zakładają, że nie słowa, a kamienie ranią, choć to przecież nieprawda, ale też praktyczne ;)
-
2015/01/17 20:44:02
Ja mam artystyczną duszę, więc oczywiście jestem za likwidacją tego paragrafu, ale głupio, że w ogóle się na ten temat wypowiadam, bo jak jest w Polsce każdy wie:(((
-
2015/01/18 09:27:46
Dla mnie wazne jest powód satyry. Gryzienie jak wsciekly pies dookola siebie mija sie z przeslaniem tejze.
-
2015/01/20 14:43:25
spirit_of, masz rację co do zasady. W praktyce jednak mamy do czynienia z przypadkami granicznymi. Satyrycy i sądowi sędziowie muszą mieć jakieś możliwie jednoznaczne prawne wskazówki.
-
2015/01/20 14:46:05
ilenka, ja też jestem przeciwko ograniczeniom prawnym. Pozostawiłbym chętnie problem do oceny w kategoriach smaku i poczucia humoru. Ale kiedy zabija się satyryków prawdziwymi kulami z karabinu...
-
2015/01/20 14:48:34
only-avianca, zdaje się, że w USA jest takie prawo i praktyka sądowa, że czasopisma w większości nie odważyły się na publikację "morderczych" francuskich karykatur.