opis techniczny brudnopis, nie ma wolności bez odpowiedzialności
Blog > Komentarze do wpisu

510 tysięcy

Liczba 510.000,- opanowała niepodzielnie polskie media. To jest wysokość umownego odszkodowania dla nowego ministra za opuszczenie zarządu PKP. Wydarzenie ogłoszone jak złoty medal światowy w siatkówce. Ciekawe, że gigantyczne dochody zawodowych i amatorskich sportowców nikogo nie dziwią. Wystarczy ryknąć w mikrofon, poskakać na scenie, przed kamerą i rubel toczy się. "Głupi lud" łyknie coś takiego bez zmrużenia oka. Chodzi o to, że lud nie żałuje pieniędzy na zabawę. Lud uwielbia być rozrywanym. No cóż, gdyby lud umiał wyszukiwać i zatrudniać pracowników... przestałby być ludem.

Niestety, media w gonitwie za kasą (wolny rynek) i politycy za popularnością (demokracja) zmuszeni są podążać ludowym ścieżkami. I jakoś nie przebija się rzeczywisty opis rzeczywistości, więc podejmę ten trud. Kilka oczywistości:

- Właściciel kapitału związanego w formie przedsiębiorstwa szuka szefa do operacyjnego zarządzania firmą. Prawo gospodarcze, procesy organizacyjne, technologie są w zasadzie dobrze znane i nauczane na kursach i uniwersytetach. Zeby firma sprostała konkurencji, a może nawet wygrywała potrzebny jest ten ktoś, który lepiej potrafi, może ma więcej szczęścia, jest lepszy od innych szefów... Po prostu ma talent. Przedsiębiorstwa różnią się między sobą przede wszystkim poziomem swoich kadr kierowniczych.

- Okazuje się, że kandydatów, którzy posiadają potencjał i ochotę na to stanowisko nie ma zbyt dużo. Jednym z kryterów wyboru są zarobki. Inteligentny kandydat, który rezygnuje z wyższych zarobków byłby jak gdyby mniej inteligentny. W ten sposób powstało targowisko dla menadżerów.

- Kandydaci są wolnymi ludźmi (liberalne społeczeństwo) i samodzielnie dokonują wyboru.  Nawet dla ludu musi być zrozumiałym, że tzw. normalny człowiek wybiera wyższe dochody.

- Właściciel, który może więcej zapłacić kupuje lepszy towar. Prawie jak przy handlu pietruszką. Oczywiście na warzywach trzeba się znać, żeby nie wylądować w malinach. Właściciele mają zysk, a pracownicy bezpieczne miejsca pracy i możliwość większych zarobków. Tak jak w klubie piłkarskim. Taki Bayer Monachium zapłacił i płaci miliony za naszego Lewandowskiego i wygrywa mecze. Prawdopodobieństwo utraty pracy przez dozorcę klubu jest dużo mniejsze, niż w przypadku jego kolegów w innych firmach.

- Państwa demokratyczne z różych powodów posiadają przedsiębiorstwa, które konkurują z prywatnymi. Jednak, żeby nie musiały utrzymywać tych firm z pieniędzy podatników muszą udać się na rynek menadżerski i zapłacić cenę rynkową. Alternatywą jest spadek do niższej ligi. Z powodów populistycznych trwają różne próby ograniczania zarobków menadżerskich. Wymieniane są różne wielokrotności przeciętnej pensji. Dzieje się tak na całym świecie i nic z tego nie wychodzi. Albo 1. liga albo trampkarze. Nawet postkomunistyczny Putin płaci miliardy swoim, żeby utrzymać się w lidze i wychodzi to średnio, ponieważ wierność jest często przeciwieństwem kompetencji.

- W jaki sposób przekonać lud, że nie jest kibicem państwa, ale jego właścicielem, nie mam pojęcia. Ale trzeba próbować, ponieważ z tego żyje demokracja, bardzo zły, ale lepszy od innych ustrój polityczny. Poważną wadą demokracji jest konieczność poważnego traktowania głupoty, a zaburzenia psychiczne mogą ubrać się w szaty całego programu  politycznego.

Coraz częściej Polacy z Polski lądują na wysokich stanowiskach w zachodnich firmach i tam są traktowani finansowo jak tubylcy. Można o tym przeczytać w zachodnich mediach. Sami zainteresowani nie chwalą się tym specjalnie, zgodnie z zasadą lepiej z rodakami nie znajdować i nie gubić. Krajowe kluby piłkarskie konkurują już teraz i intensywnie z klubami zagranicznymi o najlepszych piłkarzy i wyraźnie przegrywają. Na rynku menadżerskim też zaczyna się dziać.

Coraz więcej naszych reprezentuje zawodowy poziom porównywalny do swiatowego. Po kelnerach przyszła kolej na kierowników.  Też w wielu parlamentach europejskich zasiadają młodzi (e) z Polski. Młodzi polscy naukowcy...

Odważę się na tezę, że podniesienie zarobków na stanowiskach kierowniczych i w polityce, dałoby kolejny wielki impuls rozwojowy Polsce. Przyszliby inni lepsi, konkurencyjni do zagranicy ludzie.  To na co sobie pozwalają obecni parlamentarzyści, szczególnie opozycyjni jest żałosne. Co sądzić o wielu przedsiębiorcach, których język ograniczył się do kilku brzydkich rzeczowników i dwóch czasowników. Dialog zakładowy? Inteligentny i kulturalny człowiek powinien unikać takiego towarzystwa. Jednak potencjał w Polsce jest. Donald Tusk został wybrany na najwyższe stanowisko w Uni Europejskiej, ponieważ jest czołowym zawodnikiem ekstraklasy politycznej w Europie. Chociaż niektórzy bredzą o uciecce, o realizacji planu zniszczenia prawdziwej Polski itd.

 Alternatywą do mojej tezy są kolejne lata grania w lidze regionalnej, a dobrzy zawodnicy będą wyjeżdżać tam, gdzie ludzie znają się na ludziach i potrafią odróżnić wiecznego trampkarza od kandydata do I ligi. To nie rząd, partie polityczne i w o ogóle ONI, lecz wyborcy zadecydują w jakiej lidze znajdzie się Polska. Kiedy ostatni pierwszoligowy zawodnik opuści kraj, pozostali złożą wniosek o wpisanie "polskiego kołtuna" na liście dziedzictwa światowego? 

Polska ma coraz więcej wspaniałych młodych ludzi. Na Zachodzie się na nich już poznali. Dramatycznie zaczyna brakować tam personelu i ludności w ogóle. Polski kołtun ma zapewnioną przegraną, jeżeli się nie opamięta. 

P.S. Natomiast rzeczywistym problemem nieuniknionych transferów pomiędzy polityką i gospodarką jest lojalność delikwenta. Ryzyko, że stanie się lobbystą dla swojego ostatniego pracodawcy jest duża. Ale też w drugą strone powstają problemy. Taki na przykład Gerhard Schroeder jako kanclerz Niemiec podpisał rządowe gwarancje dla kredytów na budowę rosyjskiego gazociągu i podjął pracę w Gastromie. Do dzisiaj organizuje za duże pieniądze "wycieczki" przedsiębiorców do Chin, gdzie ma dobre układy z politykami. Inny niemiecki polityk wygłasza odczyty przed dyrekcjami banków (ponad 20.000 euro/sztukę odczytu), żeby potem w Bundestagu bronić... bankowych interesów. Dochody posła przekraczają milion euro rocznie. Kto komu służy i kto za to płaci to jest wielkie pytanie nowoczesnej demokracji. Ponieważ transfery są z wielu powodów pożądane, trzeba opracować sensowne zasady transferów polityka gospodarka i patrzeć na ręce. Łatwo jednak zniechęcić inteligentnych i przyzwoitych. Natomiast cwanicy dają sobie radę w każdych warunkach.



 

piątek, 26 września 2014, danekstraszynski
Tagi: zarobki

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/09/26 17:39:56
Jest wiele racji w tym co piszesz, które podzielam, ale nie wszystkie. Pieniądz budżetowy to ciężko zarobione pieniądze podatników, zmagających się z wszechwładną, nieprzyjazną biurokracją i innymi przeciwnościami, których wcale nie musiałoby być, gdy państwo było sprawniejsze. I ten pieniądz publiczny trzeba obracać i oglądać dwa razy, zanim się go wyda. A tak się nie dzieje (np. vide szef Polskich Inwestycji Rozwojowych). O ile więc nominacja dla Igora Ostachowicza mnie nie dziwi, to odprawie pani Wasiak chętnie bym się przyjrzała, a że nie mam takiej możliwości żeby zajrzeć do jej umowy, niech czuwają dziennikarze.
-
2014/09/26 19:31:31
Masz rację. Pieniędzy budżetowych nie powinno się marnować. Dlatego trzeba nimi szczególnie dobrze zarządzać. Do tego potrzebny jest dobry, więc drogi zarządca. Tani i kiepski zmarnuje pieniądze. Należy stworzyć jasne zasady dla transferów polityka gospodarka. Doświadczenia innych krajów pokazują, że nie jest to takie łatwe. Sprawności państwa nie osiągnie się tanimi i kiepskim urzędnikami. Zgodzisz się ze mną?
Legalnością odprawy pani Wasiak i stanowiska Igara Ostachowicza nie zajmowałem się. Masz rację, że trzeba to sprawdzić. Chodziło mnie tylko o populistyczny wrzask "za dużo zarabiają".
-
2014/10/03 15:15:21
Akurat w kwestii Lewandowskiego, pieniądze nie mają znaczenia bo piłkarz dołączy do Bayernu na zasadzie wolnego transferu po wypełnieniu kontraktu, żadna drukarnia Wrocław, Monachium nieważne nie musiała drukować pieniędzy...
-
2014/10/03 16:52:09
Hallo Majawitka, no właśnie, niestety tak to nie funkcjonuje. Z tego powodu upadł socjalizm. Państwowa drużyna piłkarska z pensjami ludowo-sprawiedliwymi nie ma najmniejszych szans wygrać z Bayerem. To samo dotyczy przedsiębiorstwa. Państwowa firma "tanio" zarządzana przegrywa z konkurencją i bankrutuje, ludzie tracą pracę... albo podatnicy muszą dopłacać. Pieniądze podatników zostają zmarnowane. To właśnie próbowałem wytłumaczyć swoim tekstem. Nie udało się.