opis techniczny brudnopis, nie ma wolności bez odpowiedzialności
Blog > Komentarze do wpisu

Niemiecki Prezydent przed sądem.

Christian Wulff (54 lata), były Prezydent BRD znalazł się na sali rozpraw sądu krajowego w Hannowerze w roli oskarżonego o korupcję. Otóż Wulff, będąc jeszcze premierem rządu Dolnej Saksoni wybrał się ze swoją małżonką i przyjacielem do Monachium na Oktoberfest. Zatrzymali się w hotelu Bayerischer Hof. Przyjaciel David Groenewold (40 lat) załatwił lepszy pokój i zapłacił różnicę cen. Według prokuratora chodzi o 750,- €. Jeżeli wziąć pod uwagę, że David obraca milionami, a Christian zarabiał wtedy ponad trzysta tysięcy rocznie, nie jest to znacząca kwota. Prokurator oskarża, że Wulff za te pieniądze, zadzwonił do firmy Siemens z prośbą o dofinansowanie filmu fabularnego, kórym zajmował się David, zawodowo producent filmowy. Oczywiście, premier rządu krajowego ma zerowy wpływ na decyzje światowego prywatnego koncernu. Niewątpliwie, kiedy tam zadzwoni, słuchawkę podniesie ktoś ważny, którego premier może poprosić. Po za tym przyjaciel też jest oskarżony jako dawca łapówki. Planowany termin zakończenia sprawy kwiecień 2014 roku, czyli za pięć miesięcy. Prokurator chce udowodnić, że Christian i David nie są przyjaciółmi. Łączy ich jedynie wspólne przestępstwo korupcyjne. Czyżby w przyszłości niemieckie sądy miały decydować o naszych przyjaźniach?

 

Na zdjęciu oskarżeni przyjaciele. od lewej były prezydent i producent filmowy. (FAZ)

 

Można to tak zrozumieć, że jeżeli na grilla zaprosi nas bliski przyjaciel to jest w porządku. Jeżeli jednak będzie to dalszy kumpel to zjedzone i wypite musimy dopisać do dochodu i opodatkować. Nie daj Boże, żebyśmy  poprosili  znajomego handlarza opon, żeby sprawdził powietrze w kołach samochodu naszego przyjaciela. Jeżeli handlarz nie wystawi rachunku... Dodatkowo jesteśmy burmistrzem w małym miasteczku. Skomplikowane? No właśnie, tym ma się zająć sąd.

W drugim dniu rozprawy przepytano bardzo długo i dokładnie pracowników hotelu na temat rezerwacji, sposobu wystawiania rachunków, kategorii pokoi i ich wyposażenia. Chodziło na przykład o dokładny opis i wygląd formularzy pokazujących się na ekranie komputera w recepcji. Zdziwienie prokuratury wzbudził  fakt, że kategorie i ceny pokoi ustala zwyczajnie właściciel hotelu. Może należy do tego celu powołać jakąś niezależną komisję?  Franz Kafka kłania się nisko.

Z zeznań świadków hotelowych wynikło, że Wulff nie musiał zauważyć dopłaty, ponieważ jego rachunek tej dopłaty nie pokazywał. To właśnie od miesięcy opowiada były prezydent. Nie chcę się porównywać z popularnym politykiem, lecz przyznaję się, zdarzało mi się w hotelu otrzymać lepszy pokój niż zamówiłem, bez dopłaty. Rozumiem teraz, że przestępstwem było z tego korzystać. Jako uczciwy obywatel, powinienem walczyć o  gorsze łóżko zgodnie z rezerwacją, albo żądać wyższego rachunku. Prawdopodobnie?  tak postępują dziennikarze i prokuratorzy, którzy przyczynili się do upadku sprawnego i znanego polityka.

Początkiem afery była notatka prasowa o rzekomym przekupstwie prezydenta. Wulff dowiedział się o zamierzonej publikacji podczas oficjalnej wizyty w Izraelu. Zadzwonił do redakcji z prośbą o przesuniecię daty druku do jego powrotu. Wtedy spotka się chętnie z panami redaktorami i spróbuje wyjaśnić sprawę. Rozmowa telefoniczna stała się okazją do kolejnych zarzutów: Prezydent wolnego demokratycznego państwa próbuje zamknąć usta dzielnym dziennikarzom, ograniczyć wolność prasy, wprowadzić cenzurę itd.

Oczywiście nie o to chodziło. Oficjalnie wizyty niemieckie w państwie żydowskim, ze zrozumiałych historycznych względów, są bardzo delikatną sprawą. Szef delegacji, najwyższy rangą przedstawiciel Niemiec, nie miał po prostu czasu zajmować się pierdołami.  Ponieważ uważał się za niewinnego, dziennikarze wywiadowcy wyszukiwali coraz to nowe przykłady korupcji. Skandal urósł do trzydziestu kilku konkretnych zarzutów. Kto komu piwo postawił albo kupił bobby car dla dziecka.

Sprawą zajęła się w końcu prokuratura. Wtedy prezydent, żeby nie szkodzić urzędowi, zrezygnował ze stanowiska. Dziennikarze i prokuratura, teraz już wspólnie rzucili się na ofiarę. Zarzuty okazały się bezpodstawne z wyjątkiem afery hotelowej. Dla ratowania honoru oskarżycieli zaproponowano oskarżonemu dobrowolną karę w wysokości dwudziestu tysięcy euro i rezygnację z procesu.  

Wulff nie zgodził się. Oczekuje zupełnego uniewinnienia. Dlatego rozprawa sądowa. Jego życie zawodowe i prywatne są kompletnie zruinowane. Po za tym był dobrym premierem i prezydentem. Z tym się wszyscy zgadzają. Niemcy stracili wybitnego polityka.  Kiedyś, trzeba było króla zabić. Teraz wystarczy cyniczny, rządny sławy dziennikarz i jego głupawy czytelnik-wyborca, żeby usunąć polityka. 

Można powiedzieć, Wulff jest sam sobie winien, jest prawnikiem, mógł zostać adwokatem albo prokuratorem.  Zycie pokazuje, że wybór działalności publicznej… jest niezbyt inteligentny. Sposób traktowania polityków przez wyborców powoduje, że młody inteligentny i kompetentny człowiek omija politykę wielkim łukiem. Jego miejsce zajmują mądrzy inaczej (matoły z zaburzeniami psychicznymi) albo psychopaci, którzy potrafią uwieść mniej zorientowanych i zapewnić sobie wygodne życie.

Niestety wyborcy są coraz gorszymi pracodawcami. Powolna likwidacja demokracji nakręca się sama. Niskie zarobki i niesprawiedliwe nieracjonalne ataki zniechęcają do polityki. Stanowiska polityczne zajmują coraz głupsi, dając powody do narzekania i tak w kółko.  Dotyczy to nie tylko Polski, czy Niemiec, ale całej kultury atlantyckiej. Coś wisi w powietrzu.

Wracając do Wulffa, wydaje się, że mamy do czynienia ze skandalicznym nadużyciem wolności słowa przez dziennikarzy. Prawdziwe życie jest po prostu za mało sensacyjne.  Przegrywając z internetem, walcząc o ostatniego czytelnika, nieprzyzwoicie tworzą skandale.  Najłatwiej wychodzi to osobnikom z zaburzeniami psychicznymi. Mam na myśli przysłowiowe ”gówno czepiające się okrętu”, żeby przez chwilę udawać kapitana. W ten sposób prasa papierowa kopie sobie grób w przyśpieszonym tempie.

W jaki sposób dziennikarz dotarł do informacji? Teraz, kiedy troszeczkę wiemy o działalności zagranicznych wywiadowców, którzy wszystko podsłuchują, notują wszystkie transakcje bankowe i karty kredytowe, rozpoznają nasze profile komunikacyjne i zamiłowania… Chyba, że jeden z kilku pracowników hotelu zdradził. Mało prawdopodobne. W monachińskim hotelu zatrzymuje się każdego dnia kilkunastu prominentów z najwyższej półki światowej, więc ktoś musiałby zauważyć i notować „przekręty” codziennie, od wielu lat.

Technicznie jest możliwe włączenie się do komputerów hotelowych. Wtedy, wpisanie nazwisk Wulff i Groenewold automatycznie może pokazać odpowiednie rachunki.  Wtedy dziennikarz z prokuratorem byliby tylko kolejnymi fazami niszczenia polityka.

Christian Wulff w czasie wycieczki na Otoberfest był wschodzącą gwiazdą niemieckiej polityki, drugim człowiekiem w CDU-u z kwalifikacjami na kanclerza. Prezydentem został z politycznej konieczności po abdykacji poprzednika. Jako prezydent był przeciwny parasolowi ochronnemu dla banków w ogóle, a amerykańskich w szczególności. Ogłosił Niemcy krajem muzułmańskim, podczas, gdy zaprzyjaźniony kraj prowadzi z wyznawcami Mahometa raczej wojnę.  Itp.
Może miał wrogów znających się na komputerach?

Nowy piękny świat? Politycy wszystkich krajów pod kontrolą? Kontroler? A na bardzo niegrzecznych automatyczny, strzelający samolocik, czyli grom z jasnego nieba? Genialni inżynierowie stworzyli odpowiednie narzędzia. Może teraz tzw. humaniści wezmą się do roboty i wymyślą sensowne zastosowania, żeby nam ludzkości to nie zaszkodziło.

sobota, 23 listopada 2013, danekstraszynski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/11/23 19:04:47
Spadkiem, który pozostawil w Dolnej Saksonii po swoim premierstwie tego landu, sa opalty za podreczniki szkolne dzieci od pierwszej klasy do czesnego za studia. Jestesmy chyba juz jedynym landem, gdzie tak trzepie sie rodziców po kieszeni. Trudno mi go za ta spuscizne lubiec badz twierdzic, ze byl dobry na swoim stanowisku, sorry.
-
2013/11/23 20:39:38
Kurczę, koleżanka zabrała mnie niedawno na jakiś bankiet! Mam też wrażenie, ze inna znajoma zapłaciła za moja kawę, bo nie miałam drobnych. Ufff! Jak to dobrze, że nie jestem politykiem. Mam szansę, że korumpowanie mnie nie wyda się.
-
2013/11/23 23:45:10
Ilenko, na szczescie moge sobie tez na takie zaproszenia pozwolic, bez obaw o to co jutro byc moze przyniesie ;)

Na temat Wulffa jeszcze, trafnie ujete:

img5.fotos-hochladen.net/uploads/379929253966338txu2ofqgm.jpg

-
2013/11/24 09:57:11
@spirit-of, opłaty za studia nie płyną na prywatne konto Wulffa. Zostały wprowadzone przez większość parlamentarną i przez większość mogą zostać odwołane. Temat jest gorący. W demokracji można nie zgadzać się z poglądami polityka, ale nie powinno się wymagać jego "śmierci". Każdy polityk, jak każdy z nas, zasługuje na uczciwe traktowanie. W przypadku Wulffa, prokuratura nie potwierdziła prasowych zarzutów. Rysunki, które pokazujesz jako trafne są tylko częścią dziennikarskiego polowania. W moim tekście nie chodzi o poglądy polityczne, lecz o sposób traktowania polityków przez wyborców. Spluwaczka dla frustracji i niezadowolenia? W Polsce już nawet pluto dosłownie i bez przenośni na posłów wychodzących z Sejmu.
-
2013/11/24 10:45:59
@ilenka, w służbowych stosunkach podarowane o wartości powyżej 10 euro musi zostać dopisane do dochodu biorcy i opodatkowane. Dawca powinien prowadzić liste obdarowanych... Tyle urząd skarbowy, teoretycznie. Duże firmy wydają dla pracowników szczegółowe instrukcje o podarunkach. Urzędników państwowych obowiązuje Null-Euro-Grenze czyli podarunki powyżej zera euro są zakazane. Tak jest w Niemczech. Jeżeli Twoja kawa kosztowała mniej niż 10 euro to mogłabyś w Niemczech spać spokojnie, jeżeli nie jesteś urzędniczką. Jednak osoba prywatna może bez podatku brać. Schody zaczynają się, kiedy próbujemy definiować stosunki prywatne i służbowe.