opis techniczny brudnopis, nie ma wolności bez odpowiedzialności
Blog > Komentarze do wpisu

Zwyczajne narzekanie

Kilka dni temu wróciłem z Polski. Po ciemku nie zauważyłem, kiedy autostrada polska zamieniła się w niemiecką. Zero różnic. Przepraszam, polskie rozjazdy są jak w Belgii oświetlone. Lepiej widać, ale więcej kosztują. Być może lampy zwiększają bezpieczeństwo. Na pewno jednak pomnażają zyski dostawców energii elektrycznej i producentów żarówek.

Zanim jednak wybrałem się w drogę powrotną spędziłem kilka godzin w szpitalu w charakterze odwiedzającego (Besucher). Nieduży zakład opieki zdrowotnej w śląskim miasteczku Ozimek nad Jeziorem Turawskim. Tam przeraziła mnie wiadomość podsłuchana z sąsiedniego łóżka. Otóż córka pacjentki informowała swoją mamę telefonicznie, że właśnie przekroczyła granicę i od razu poczuła się lepiej na niemieckiej autostradzie, inne powietrze, brak dyndania na dziurach no i w ogóle te kiepskie polskie drogi. Mama wykazała pełne zrozumienie dla opinii córki aktualnie poruszającej się pojazdem mechanicznym komfortowo na niemieckiej autostradzie.

Szybko wyjaśniło się, że chodzi o tą samą trasę, którą od lat używam wracając do domu. Znakomita autostrada między Opolem i Wrocławiem czynna już od kilkunastu lat, niestety ostatnio płatna, potem przyzwoita droga szybkiego ruchu i od Bolesławca do granicy koło Zgorzelca kolejna zupełnie nowa autostrada. Całość nazywa się w obu językach „A 4", odśnieżona. Piaskarki sypią sól na wszelki wypadek. Europa. Niestety jadąc dalej w kierunku Drezna napotyka się dziurawą jezdnię, gdzie zamiast robót drogowych postawiono znaki ograniczenia szybkości i informację „Strassenschaden”, czyli dziury w drodze.

Przy tak dużej rozbieżności poglądów nie odważyłem się na kontynuację tematu. Tym bardziej, że mama była rzeczywiście chora i bardzo dumna z córki, mieszkanki Ulm. Trudno dziwić się, że ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości opanowała mnie poprawność polityczna.

Przez moment chciałem przejechać znaną mi drogę z obiektywnie widzącym psychiatrą. Ale takiego specjalisty w szpitalu brakowało. Szkoda, ponieważ właśnie nabrałem ochoty, żeby się tam położyć. Właśnie rozpoczęła się pora obiadowa tak apetycznymi zapachami… Każda z pacjentek w zasięgu mojego wzroku otrzymała coś innego, zgodnie z dietą ustaloną przez lekarza. Ale wszystkie łapczywie zabrały się z dużym zadowoleniem do jedzenia. Jedna miała trudności motoryczne, więc zaraz pojawiła się pielęgniarka, która jej chętnie pomogła. Cud smacznego posiłku wyjaśnił się szybko. Po prostu szpital kupuje jedzenie w niedalekiej restauracji.

Czysta pościel, czysta podłoga, uśmiechnięty i chętnie pomagający personel. Cały czas w ruchu, pracujący. Jak na jakimś pokazie. Lekarz później telefonicznie: Niezbędne badania zrobiliśmy. Nic dramatycznego. Ogólne osłabienie. Lekkie odwodnienie. Diagnoza postawiona. Dalsze leczenie nie wymaga pobytu w szpitalu. Nie, niech pan nie przyjeżdża. Przywieziemy pacjentkę naszym transportem. Będzie jej wygodniej niż w osobowym samochodzie. Proszę być w domu między trzecią i szóstą jeżeli to jest możliwe.

Rzeczywiście, wpół do szóstej przyjechała karetka. Chora została przywieziona na wózku do mieszkania. Pielęgniarka opatuliła pacjentkę kołdrą i  poprawiła poduszkę. Kierowca przeprosił za późne przybycie. Zdarzył się nagły przypadek.

Czuję się głupio, ponieważ nie dałem nikomu kwiatka, bombonierki, koniaku ani koperty, chociaż kilka razy uśmiechnąłem się wdzięcznie i powiedziałem dziękuję bardzo. Warczeć i złorzeczyć po prostu nie potrafię. Nie ma ludzi bez wad.

Te dwa dwa przypadki: drogowy i szpitalny, opisałem zgodnie z tym co sam widziałem dobrowolnie i bez przymusu. Jednak codzienne polskie zawodowe media i amatorskie forum internetowe opisują zupełnie inną Polskę, więc może jednak muszę poprosić o pomoc… psychiatrę.

P.S. Jestem już w domu. Codzienność. Na razie w okolicach Bodensee zajmujemy się informacją o 18 mln operacji wykonywanych rocznie w szpitalach między Odrą i Renem. Wynika z tego statystycznie, że każdy mieszkaniec Niemiec trafia pod nóż chirurgiczny mniej więcej w rytmie pięcioletnim. Horror, czy kreatywna księgowość? Liczba obejmuje też cudzoziemców, na przykład bogatych Arabów kupujących prywatnie (Schmiergeld) od niemieckich lekarzy uspołecznione organy zamienne poza obowiązującą obywateli EU kolejką. Zajmuje się tym prokuratura. Analizują, między innymi, kto nie umarłby, gdyby dostał organ z odzysku zgodnie z przepisowym miejscem na liście. 

Ciekawe, czy córka z Ulm chorej matki z Ozimka czyta te same wiadomości co ja. Tym bardziej, że pomimo kilkuletniego już pobytu tutaj nie zauważyła, że w Polsce wybudowano autostrady, a w niemieckich robią się dziury. A ja tak naprawdę nie wiem, czy w razie czego, chciałbym trafić na stół tam, czy tutaj.

wtorek, 29 stycznia 2013, danekstraszynski
Tagi: szpital drogi

Polecane wpisy

  • Na froncie, luty 2018

    Wiedza o negatywnym wpływieoligarchii kremlowskiej(nie mylić z narodem rosyjskim) na demokratyczne kraje powoli staje się "dobrem" oficjalnym, tak bardzo, że po

  • Kultura prawna

    Ustawa IPNu i co dalej Prezydent podpisał ustawę IPNu. Wolne media polski informują . Nie chcę znęcać się nad autorami karkołomnych analiz. Dziennikarze i polit

  • Spór z Israelem

    Powodem sporu z Israelem w sprawie obrony tzw. interesów polskich jest pospolity analfabetyzm aktualnych przedstawicieli państwa polskiego. Napisali ustawę po

  • Jest miliard złotych na WOŚP! Padł rekord rekordów!

    13.01.2019, 20:00 Od początku istnienia, uwzględniając inflację, WOŚP zebrała już miliard złotych. Magiczna granica padła podczas 27. finału, kiedy na liczniku

  • Poczekalnia

    Od zawsze chorowałem w efektowny sposób. Najpierw w wieku dziecięcym padaczka, przypadłość Juliusza Cezara. Od niedawna "choroba królów", podagra. Dobrze, że ni

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/01/30 08:26:00
jest na to polskie, może dosadne określenie- przysłowie: "prawda jest jak d...a, każdy ma swoją i każdy ma inną". Bardzo dziękuję Tobie za obiektywną, ocenianą niejako z zewnątrz, prawdziwą prawdę! Pozdrawiam! Leśniczy Jarek